Jak żyć

Korkociąg – instrukcja obsługi

Posted by: Jak Żyć on: październik 18, 2009

Na początku chcieliśmy podziękować za to, że sympatycy Unii Polityki Realnej w końcu przestali przeklejać program partii do komentarzy pod poprzednią notką. Jest nam też trochę przykro, że niektórzy internauci przyrównywali nas do Kominka. Naprawdę myślicie, że my, baroni życia, chcielibyśmy mieć cokolwiek wspólnego z kolesiem, który nie potrafi sobie zrobić budyniu? Chyba powinniście wrócić do lekcji “jak czytać naszego bloga“, a jak nie – wracajcie do porad kolesia od budyniu. Na pewno

daleko na tym zajdziecie!

daleko na tym zajdziecie!

W życiu przychodzi taki okres, że w lokalnym Starbucksie zabrakło kawy i aby poczuć się bardziej wysublimowanym postanawiasz napić się wina. I o ile masz więcej niż 40 lat lub mniej niż 20 i najpewniej jeszcze mieszkasz z rodzicami (jeśli masz 30 lat i nadal mieszkasz z rodzicami to coś jest nie tak) to w twoim domu znajdziesz korkociąg, tak jeśli jesteś w typowo studencko-rozwojowym wieku – masz przewalone. To swoisty fenomen, że w studenckim mieszkaniu można znaleźć zastygłą magmę wulkaniczną, monety z czasów Napoleona, okulary należące do Paris Hilton, dzielnicowego uwięzionego w szafie, a korkociągu ani rusz!

Przyczyna takiego stanu rzeczy jest dość prosta. Przede wszystkim nie wiadomo, gdzie coś takiego kupić. Okazuje się, że sklep spożywczy nie posiada, sklep papierniczy, kosmetyczny, z garnkami! (to ma jakąś ładną nazwę, ale nie pamiętamy jaką, poza tym połowa z was i tak by nie wiedziała o jaki chodzi) też nie. I tak oto młodzi ludzie pozostają bez korkociągu. Istnieje podejrzenie o międzynarodowym spisku i zakazie sprzedaży korkociągów osobom poniżej czterdziestego roku życia, w związku z czym wszystko staje się jasne.

Młodzi ludzie pozbawieni dostępu do luksusu zwanego korkociągiem muszą we własnym zakresie zdobywać dostęp do alkoholu. I o ile 90% z nich decyduje się ostatecznie wybrać wódkę, tak niektórzy uparcie obstają przy winie,  wybierając tym samym drogę świadomej abstynencji. Wino stoi w honorowym miejscu aż do czterdziestki, zaś takie osobniki lansują się gejowskim hasełkiem o tym, że “im wino starsze tym lepsze”.

Wino jako przedmiot rozważań i cycki jako nowoczesna forma marketingu

Wino jako przedmiot rozważań i cycki jako nowoczesna forma marketingu

Od razu uprzedzamy, że pójście do sąsiadów po korkociąg to zły pomysł, bo nawet jeśli są starymi ludźmi (a sąsiedzi – co zaskakujące – mają to do siebie, że są starymi ludźmi), to zaraz po zamknięciu za wami drzwi zadzwonią na policję z powodu zakłócania ciszy i porządku. Nie pomogą tłumaczenia, że jesteś młodym alkoholikiem/liczką i w samotności sączysz wino, patrząc w szybę i rozpamiętując straconą młodość co się działo na poprzednim roku.

Dlatego też, choć tytuł notki jest mylny, na bazie naszych kilkuletnich doświadczeń, nauczymy was dziś jak otwierać wino bez dostępu do korkociągu!

- Metoda klucza

Metoda klucza jest zasadniczo prosta, ale i przereklamowana. Większa część młodzieży poznaje tę metodę już w okolicach liceum, jeśli upieracie się, że w okolicach gimnazjum, to my pytamy: “co z tą młodzieżą? za naszych czasów było inaczej!”. Otwieranie wina kluczem to symbol nowych czasów, bo za komuny mieszkania zamykano przecież na kłódkę, a klucze były tak wielkie, że nawet w dupę nie można było ich sobie wsadzić! (proszę traktować to metaforycznie, bo znowu nam UPR zarzuci, że piszemy notki “na zlecenie lewactwa”). Wbijamy kluczyk w dziurkę, wiercimy, wiercimy, wiercimy, aż rozpierdolimy połowę korka i z miną znawcy stwierdzamy “jak oni te korki robią?”. Tym samym prowadzi nas to do drugiej metody.

Jeszcze gratka dla fetyszystów (tak powstaje wino, serio!)

Jeszcze gratka dla fetyszystów (tak powstaje wino, serio!)

- Wbijanie korka do środka

Też licealna metoda. Paradoksalnie większość licealistów nie pije w domach tylko nad jakąś rzeką, dlatego jest to dobra okazja do podrywu, jeśli tylko jakimś cudem uda ci się zdobyć korkociąg (np. podwędzisz rodzicom, bo w sklepach – jak wiemy – jest to towar deficytowy). Przechodząc się NONSZALANCKO (ta nonszalancja jest niezwykle ważna, nie może być widoczna desperacja w twoich oczach) w okolicy brzegu Wisły i rosnących tam krzaków (nie przejmuj się jak spotkasz jakiegoś ekshibicjonistę, oni są niegroźni) możesz natrafić na grupkę ponętnych licealistek/licealistów. Szybko musisz ocenić czy są to metale (piją tanie wina) czy jednak ludzie z dobrego domu i wkroczyć do akcji. Wyciągasz korkociąg i wszystkie dupki twoje. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić legitymacje szkolne, bowiem ci dzisiejsi gimnazjaliści to prawdziwe utrapienie.

A metoda wbijania korka do butelki jest bardzo prosta. Kiedy już zniszczysz korek kluczem postanawiasz wbić go do butelki. Wbijasz, wbijasz, wbijasz, w międzyczasie wino tryska w górę wprost na twoją białą koszulę, co tam twoją, na ulubioną białą bluzkę twojej (za chwilę byłej) koleżanki! Ostatecznie korek się klinuje i postanawiasz przejść do kolejnego kroku.

W listach pytacie nas jak w ogóle wygląda ten korkociąg.

W listach pytacie nas jak w ogóle wygląda ten korkociąg.

- Upierdalanie szyjki

Chcieliśmy znaleźć jakąś ładną nazwę dla tej metody, jednak ostatecznie postanowiliśmy pozostać wierni dziennikarskim ideałom rzetelności, a ponieważ społeczeństwo oficjalnie korzysta z nazwy “upierdolmy szyjkę”, to i my tego się trzymamy. Generalnie najlepszym wariantem do upierdalania szyjki jest jakaś poręcz (choć walenie w balkon może przynieść niepożądany efekt, odradzamy też zlew i wannę). Trzeba uderzyć energicznie, ale z uczuciem. Dokładnie tak, by odłamki butelki walały się po całym mieszkaniu, wbiły się w stopy przynajmniej trójce osób (albo jakiemuś pechowcowi trzy razy), a następnie by wina w ogóle nie dało się pić, bo pływają w nim odłamki.

Odradzamy picie wina z odłamkami. Czytaliśmy kiedyś książkę o chłopcu, któremu w ten sposób posmakowało szkło i zaczął masowo wpierdalać szklanki i kineskopy telewizorów.

- Skuteczna siła perswazji

Liczymy spokojnie od jednego do dziesięciu, zupełnie jak Kaszpirowski czy raczej jego lepsza wersja z reklamy Netii. Około dziesiątki najprawdopodobniej nic się nie wydarzy, jednak poczujesz się lekki, szczęśliwy i zrelaksowany.

- Kombinerki?

W sieci znaleźliśmy poradnik otwierania wina przy pomocy kombinerek, z jednej strony brzmi wiarygodnie, z drugiej jednak autorem jest “geek, linuksiarz i kdeowiec” (cokolwiek to ostatnie znaczy, pewnie chodzi o to, że musiał konfigurować swój system pół roku zanim zaczął z niego korzystać). Ciekawe, co na ten temat powiedziałby nasz młody UPR-owiec, którego nie chwaląc się STWORZYLIŚMY. A na swojego bloga dostał tyle wejść, że jak tylko to zobaczył, zaczął raczyć nas systemem jeden dzień – jedna notka. Szkoda tylko, że usunął swoje foto. Jeszcze ktoś zacznie go brać na poważnie.

Naszym zdaniem to manipulacja, że wino ukazuje się zawsze w towarzystwie pięknych kobiet, a inne alkohole, no cóż...

Naszym zdaniem to manipulacja, że wino ukazuje się zawsze w towarzystwie pięknych kobiet, a inne alkohole, no cóż...

Katecheza: Wino jest dobre, ale za dużo z nim pierdolenia. No i do wina raczej nie można pić Cherry Coke, a to przecież niepowetowana strata.

Dziesięć grup społecznych, do których trochę wstyd należeć

Posted by: Jak Żyć on: październik 3, 2009

Na naszym blogu pisaliśmy wam już o świadkach jehowy i feministkach. Przynależność do którejkolwiek z tych grup społecznych jest obciachowa. Mają zresztą wiele ze sobą wspólnego – przeważnie są brzydcy, nikt ich nie lubi, a na dodatek wpierdalają się ze swoimi poglądami gdzie popadnie, chociaż tak naprawdę wszystkich gówno to obchodzi. To jednak nie koniec długiej litanii grup społecznych, które są strasznie obciachowe. Dziś zrobimy sobie takie małe tournee po osobnikach i zachowaniach, których lepiej się wystrzegać, unikając przy tym ośmieszenia. Katalog grup społecznych jest dość otwarty, dlatego w przyszłości zapewne wrócimy do tego tematu, dziś na przykład darujemy omawianym już jehowym czy w sumie nie-tak-bardzo-groźnym (chyba, że akurat wyłączą prąd) komputerowym nerdom (ileż można naśmiewać się z flanelowych koszul?).

Nasza ostatnia notka sprzedała się naprawdę dobrze...

Nasza ostatnia notka sprzedała się naprawdę dobrze...

Nie sposób też nie odnieść się do licznych komentarzy do naszej poprzedniej notki. Dziękujemy serdecznie  za spory odzew, wszystkich nie przeczytaliśmy, bo były trochę długie i nam się nie chciało, ale tradycyjnie wycięliśmy feministki, które wypominają nam kompleksy z powodu rozmiaru penisa (jakby kiedyś jakiegokolwiek widziały) i około setkę zadeklarowanych kibiców Bayernu Monachium i Borussi Dortmund (swoją drogą przeciwko nam  zjednoczyli się ponad podziałami, po cichu liczymy na pokojową nagrodę Nobla), którzy mieli jakiś 1000 historii na temat naszych matek. Pragniemy też grupowo uświadomić kilku panów, że jeśli naprawdę nie podobają wam się cycki to tak, jesteście gejami. I lepiej żebyście dowiedzieli się o tym dziś, niż za kilka lat zostawili żonę i dzieci dla wspominanego z coraz większym sentymentem kolegi z wojska.

Jedziemy z tymi grupami, bo wódka stygnie (jakkolwiek przerażająco dla bardziej pruderyjnych czytelników brzmią to słowa o godzinie 14:00 po południu)!

1. Wyborcy Unii Polityki Realnej

Realna siła polityczna. Na szczęście tylko w polskim internecie. Gdyby wierzyć elektronicznym sondażom w przyszłych wyborach parlamentarnych mielibyśmy system monopartyjny, UPR zaś wpadłaby w niezłe kłopoty, bowiem dostałaby w polskim parlamencie więcej miejsc niż posiada członków. Korwin-Mikke zostałby naszym prezydentem, jednak z odpowiednim poparciem w sejmie, a także wolą narodu, szybko stanąłby na czele monarchii konstytucyjnej. Lewicowa Królowa okupująca rodzime ziemie wreszcie by upadła, Senyszyn (zgodnie z wolą narodu) w końcu by rozstrzelano, Kalisz schudłby  ze 100 kg, pewien były już premier pojednał się ze swoimi braćmi w wierze, zaś Unia Europejska obeszłaby się smakiem po polskich terytoriach.

jedno zdjęcie powie więcej niż 1000 słów

"niech jedno zdjęcie powie więcej niż 1000 słów"

Wyborcy UPR robią filmiki na YouTubie, komentują na Onecie, WP, Gazecie (troszkę mniej na Interii), są stałymi gośćmi portali dla pierdolniętych Racjonalistów i Poloniców (wiecie o co chodzi). Jest troszkę tak, że elektorat UPR to banda kretynów ślepo wierzących w utopijną wizję roztaczaną przez Piotrusia Pana z bliżej nam niewyjaśnioną awersją do krawatów. Prowadziliśmy wieloletnie badania, które ostatecznie pozwoliły ustalić przyczynę kiepskich wyników wyborczych Unii Polityki Realnej. Powód był prozaiczny – czynne prawo wyborcze przysługuje dopiero od 18 roku życia.

2. Studenci prawa

Typowy student prawa

Typowy student prawa

W czasach gdy 77% procent Polaków jest magistrem, pozostałe 45% ma doktorat, a większość z nich nie opanowała nawet elementarnych podstaw matematyki zaistniała potrzeba tworzenia się elit społecznych. Jedną z nich, samozwańczą, jest elita studentów prawa. Mając dobry wynik na maturze z historii lub w przeważającej wyższości po prostu płacąc wysokie czesne możesz dołączyć do elity tego narodu. Daje to liczne uprawnienia, między innymi siedzące miejsce w autobusie, możliwość szydzenia ze studentów wszystkich innych kierunków, pracowników McDonalda, kierowców taksówek, roznoszących ulotki. Elita tego narodu w wieku 19 lat musi dbać o swój image chodząc w dobrze skrojonych garniturach na wykłady, do klubu, a nawet do pobliskiego spożywczaka. Mile widziany też laptop i ostentacyjnie śledzone na każdym wykładzie nowinki giełdowe.

I tak aż do pierwszej sesji.

3. Deskorolkowcy

Gdyby Parandowski jeszcze żył (a nawet jeśli jeszcze żyje, to po śmierci Edelmana zapewne wyczuje presję otoczenia) to dziś mit o Syzyfie wyglądałby tak, że Syzyf kupiłby sobie baggy w najlepszym skejtszopie w całej Warszawie, zamówił deskę na Amazonie, a następnie wraz z kumplami spędzał przy jakimś pomniku/murku całe popołudnia (dawniej pomniki obsrywały gołębie, teraz robią to skejterzy).

As skateboardingu

As skateboardingu

Syzyfowe prace byłyby oparte na schemacie nieustannego samodoskonalenia w jeździe na deskorolce. Prawdopodobnie na świecie nie istnieje osoba, która opanowała tę trudną sztukę, bowiem wszędzie pełno jest dzieciaków, które UCZĄ się jeździć na desce i żadna sztuczka im nie wychodzi. Tony Hawk jest wyjątkiem potwierdzającym regułę, tudzież dowodem na to, że MTV to żydowskie media i kłamią.

4. Faceci na parkiecie

Nie jest tak, że nie lubimy tańca, choć TVN skutecznie od kilku lat stara się nam go obrzydzić (a gdy widzimy Kingę Rusin idziemy zwymiotować). Taniec jest nawet spoko, szczególnie kiedy tańczą panienki, nie ma jakiejś kretyńskiej choreografii, a jego dziki seksualny charakter tworzy z tego prawdziwą sztukę.

Jedyna sytuacja, kiedy facet na parkiecie wygląda (w miarę) poważnie

Jedyna sytuacja, kiedy facet na parkiecie wygląda (w miarę) poważnie

Jeśli jesteś facetem, albo nawet jeśli jesteś gejem, pamiętaj. Facet, który tańczy, nawet kurwa sam Maserak, nie wygląda fajnie. Może to kwestia cycków, może to kwestia fajnej pupy, tańczący facet wygląda jednak tragicznie. Zachowuje się jak betonowy kloc machający łapami. Największym bólem estetycznym dla oka jest wizyta w dowolnym warszawskim klubie i obserwowanie występujących tam adonisów, którzy robią wszystko, byle tylko przez ten swój klocek dens danego wieczora zamoczyć.

Nie idźcie tą drogą.

5. Autorzy internetowych blogów

Ale nie tacy fajni jak my. Tacy przyjebani. Generalnie blogi to najgorsza możliwa forma publikacji w internecie, bo w przeciwieństwie do np. serwisu, portalu, wortalu czy nawet kurwa zinu, których chyba nikt już na świecie nie czyta, blog często ma charakter smutnych, nudnych, personalnych wynurzeń. Jak nie było blogów to tacy ludzie pisali posty na forach dyskusyjnych i po prostu nikt im nie odpisywał, ale kurwa ktoś znalazł lukę na rynku i dziś musimy wyczytywać setki wynurzeń z cyklu grypa światowym spiskiem czy bzykam się z Marcinkiewiczem.

A Blog 27 to nawet trochę (za wyrazistość) lubimy. Ale nie w takim sensie w jakim lubiłby go pewien znany polski reżyser.

A Blog 27 to nawet trochę (za wyrazistość) lubimy. Ale nie w takim sensie w jakim lubiłby go pewien znany polski reżyser.

A już najbardziej wkurwiające są takie poczytne  blogi (ale nie aż tak jak my, ha), gdzie ich redaktorzy to tacy pseudocelebryci z internetu i mają kolesi, którzy też piszą blogi. I potem w swoich notkach “nawiązują do wpisu Krzysia” czy “nie zgodzą się z tezą postawioną w ostatniej notce przez mojego drogiego Slayerka”. I naprawdę nie wiadomo czy oni są gejami i to jakaś forma podrywu czy po prostu w dzieciństwie puszczali im zapętlone kwestie Kaśki Cichopek.

PS. Przypadkiem znaleźliśmy w sieci blog młodego UPR-owca. Normalnie kombo wszystkich nieszczęść.

6. KRAKUSY I POZNANIACY

Nie mamy pojęcia jak to działa i naprawdę nie wierzymy w stereotypy, ale z tym Krakowem i Poznaniem rzeczywiście coś jest na rzeczy. Pijesz z Gdańskiem, pijesz z Wrocławiem, pijesz z Warszawą, Szczecinem, Katowicami, Wąchockiem, WŁOSZCZOWĄ, flaszek na stole zawsze pod dostatkiem. Pijesz z Krakowem lub Poznaniem to nie dość, że dranie opiją cię z twojej wódki, same na stół nic nie postawią, a jak trzeba będzie skoczyć do marketu po nową dostawę, nagle znikną w niewyjaśnionych okolicznościach.

Daj nam Derdziuk wódki!

Daj nam Derdziuk wódki!

Żeby nie było, że wywyższamy stolicę, ostatnio gościliśmy na imprezie kolesia z WARSZAWY (ale na pewno miał dziadka w Krakowie!), który jak Pan Bóg nakazał wpadł na imprezę z flaszką, ale… wypił kilka litrów naszej zdrowej, zimnej czystej, po czym gdy jego się ostała… wyjął z lodówki, zabrał ze sobą i poszedł do domu (z tym, że jedna się ostała, choć zaważy to na naszym wizerunku, prosimy o wybaczenie, ale lata już nie te, a zajęcia były na ósmą rano, nawet my mamy słabsze dni). Ręce opadają. A tyle było przecież mówione o KULTURZE picia wódki.

7. Warszafka

To pojęcie tak naprawdę krzyżuje się po części z punktem drugim, czwartym i szóstym. Warszafka to określenie grupy społecznej, która tłumnie przybywa do Warszawy w poszukiwaniu łatwego zarobku lub wykształcenia. Ponieważ Warszawa ma jakieś 2 miliony mieszkańców, metro i można zobaczyć Jacykowa na Chmielnej, wielu goszczącym w stolicy najzwyczajniej odpierdala. I tak oto w swoim mniemaniu naradzają się królowie świata.

Tacy delikwenci w gruncie rzeczy od razu nadają się na odstrzał. Szczególnie ci za kółkami samochodów, którzy nasłuchali się historii o szalonych kierowcach z Warszawy, a tymczasem 3/4 z nich ma rejestracje zaczynające się od takich liter, że nawet nie wiedzieliśmy, że takie są w polskim alfabecie. I trąbią i kurwią, a przez rondo to czasem nawet po średnicy potrafią przejechać. Pójdą potem do klubu, potańczą, wyśmieją pracowników Maca, odwiedzą prestiżowy klub Underground na Świętokrzyskiej, spotkają jakąś gwiazdę telewizyjnego serialu i powiedzą jej jak bardzo ją szanują, a koniec końców wylądują w ciepłym, warszafskim łóżku, ciesząc się, że chwycili Pana Boga z ogon.

Przykładowa gwiazda serialu, z którą każdy Warszafiak pstryknie sobie foto (a potem na grono, na grono!)

Przykładowa gwiazda serialu, z którą każdy Warszafiak pstryknie sobie foto (a potem na grono, na grono!)

8. Czytelnicy Gazety Wyborczej

Nie wszyscy, ale spora część miłośników Gazety Wyborczej ma dość niezdrowe podejście do swojego ukochanego czytadła. Otóż brak jakiegokolwiek dystansu publikowanego w tego typu źródłach informacji prowadzi do pobudzenia niezdrowych relacji w społeczeństwie. Do tego – umówmy się – spora część redaktorów Gazety Wyborczej nie stanowi śmietanki polskiego dziennikarstwa. Na szczeblach lokalnych redagują ją często debile, które z niewiadomych nam przyczyn jednak ukończyły liceum. Dział polityczny to na przemian komuchy i solidarnościowcy, czyli coś na zasadzie prowadzenia telewizyjnego show jednocześnie przez Piroga i Dziwisza. O pomstę do nieba woła też dział sportowy, któremu dzielnie przewodzi facet wyglądający jakby naprawdę uwielbiał kąpać się ze swoim tatą.

A powiedz Konstantynopolitańczykowianeczka

"A powiedz Konstantynopolitańczykowianeczka"

Oczywiście poziom dziennikarstwa Gazety Wyborczej jest i tak całkiem średni, w końcu tak długo, jak totalne dno będzie wyznaczał pewien redaktor czasopisma Wprost (nie napiszemy który, bo nie wszyscy muszą wiedzieć, że chodzi o Roberta Leszczyńskiego), tak GW będzie miała i pewną formę szacunku i sporą grupkę oddanych czytelników. Aktywnych na forach i w internecie (choć w troszkę bardziej znośny sposób niż UPR’owcy).

9. Brzydkie dziewczyny, które udają, że są ładne

Nic tak nie bawi, a zarazem nie zniesmacza jak brzydkie dziewczyny, które próbują udawać, że są ładne, robiąc to przy okazji w sposób jawnego kurwienia się. Otóż, jeśli jesteś gruba, masz pryszcze, łysiejesz, a na domiar złego jesteś feministką, to choćby ci majtki zwisały do kolan spod krótkiej spódniczki (choć to w sumie bardzo zły znak), raczej nic nie wyrwiesz.

a fe

a fe (choć pewien reżyser...)

Brzydkie dziewczyny są brzydkie, ale jeszcze brzydsze są brzydkie dziewczyny, które kładą na siebie tyle tapety, że jak zaczyna padać deszcz, to po mieście płyną kolorowe potoki. Nie specjalnie fajne są też dziewczyny z serii PCC (Photoshop Czyni Cuda) czy robiące sobie fotki w lustrze lub z wyciągniętego (i bardzo dobrze widocznego na zdjęciu) łokcia. Niestety wraz z rozwojem internetu to zjawisko się potęguje, a już prawdziwym mistrzostwem świata są galerie, w których mamy ujęcie tej samej twarzy, w tym samym momencie, z jakichś 30 różnych kątów (oczywiście z łokcia albo w lustrze). Trochę humor nam poprawia fakt, iż prawdopodobnie jest to 30 fotek wyselekcjonowanych spośród 3000, ale nieznacznie.

Podobne zjawisko pewnie (nawet na pewno) tyczy się facetów, ale nie jesteśmy jakimiś pedałami, żeby od czasu do czasu obczajać ich galerie.

9 i 3/4 Bananowe dzieci

Miał być oddzielny akapit, ale w sumie bananów ci powyżej dostatek. Tych takich z serii “przejedźmy 3/4 Warszawy żeby zjeść śniadanie w Jeffie” i zróbmy tam sobie fotki żeby je potem wrzucić na grono.

10. Pedofile

Spójrzmy prawdzie w oczy, być pedofilem to mieć przejebane, bo nie dość, że leci się na laski, które najczęściej nie mają jeszcze nawet cycków, to i społeczeństwo jakoś się tak dziwnie patrzy. Na szczęście niedawno opinia publiczna zweryfikowała swoją opinię na temat tej dewiacji seksualnej, zaś szanowane postaci ze świata mediów, kultury i polityki zdają się nawet nie tylko liberalizować, ale wręcz popierać przedstawicieli tej jakże dyskryminowanej mniejszości seksualnej.

Brawa za odwagę!

A tak zupełnie bez okazji, ostatnio znów oglądaliśmy "Pianistę" Romana Polańskiego, piękny film.

Męczennikiem popkultury, swoistym Jackiem Poniedziałkiem pedofilów został tym razem pewien polski reżyser. To niezwykły akt odwagi. Na dzień dzisiejszy potępiamy pedofilię, uważamy ją za obleśną i trochę obciachową, ale doceniamy działania polskich celebrytów w walce z zaściankowością i nietolerancją niektórych przedstawicieli naszego społeczeństwa.

Katecheza: Jeśli jesteś z Krakowa lub Poznania to postaw czasem wódkę na stół, co ci szkodzi?

Jak wyrywać facetów?

Posted by: Jak Żyć on: wrzesień 28, 2009

Dzisiejsza notka będzie nacechowana szowinizmem i negatywnym nastawieniem do kobiet. A wszystko dlatego, że po premierze filmu “Galerianki” spędziliśmy blisko 10 godzin biegając po Złotych Tarasach szukając okazji i… nic. Teraz wy szukajcie na Allegro ciuchów w okazyjnej cenie od użytkownika JakŻyć.

Po naszym ostatnim apelu wprawdzie przysłałyście nam całą masę swoich fotek, ale na wszystkich jesteście ubrane! Jakbyśmy chcieli pooglądać sobie ubrane laski, to byśmy kupili sobie TeleTydzień. Ale to nie koniec długiej listy faux pas popełnianych przez dzisiejsze kobiety. Żyjemy w czasach, gdzie mężczyźni mają szybkie samochody, konsole do gier i redtube’a, więc na drodze naturalnej ewolucji odpowiedzialność za przedłużenie gatunku i prokreację spada na kobiety (a z tym u nich słabo).

Korzystając z okazji pragniemy wyróżnić TeleTydzień jako jedno z naszych ulubionych czasopism. Mówi o życiu jak mało co, serio!

Korzystając z okazji pragniemy wyróżnić TeleTydzień jako jedno z naszych ulubionych czasopism. Mówi o życiu jak mało co, serio!

To smutna prawda, ale mężczyźni w dzisiejszych czasach się zmienili. Niektórzy mają nawet własnego męża. Spadek zainteresowania płcią przeciwną drastycznie maleje, choć nie bez przyczyny. Pozostaje więc przejąć pałeczkę (i naprawdę to zdanie nie zawiera żadnych podtekstów), przeczytać naszego bloga i zabrać się do roboty!

Jako idole milionów Polaków, którzy wprawdzie nigdy nie wyrywali żadnego faceta, ale gdyby tylko chcieli to na pewno by wyrwali, zdradzimy wam, nasze czytelniczki, tajniki uwodzenia facetów. Sami boimy się, co z tego wyniknie, jednak świadomi faktu, że los ludzkości jest obecnie w naszych rękach – zaryzykujemy! Oto krótki poradnik, który sprawi, że nawet sami Zakościelny, Małaszyński, Hołownia, Kuba i Kazik wam się nie oprą!

1. Bądź ładna


No dobrze, jednak coś napiszemy, bo nasz żydowski wydawca płaci nam wierszówkę od ilości słów. Nasze zasady są proste i klarowne. Jeśli jesteś ładna, to nie oprze ci się żaden facet. Prawdopodobnie nie stworzysz z nim rodziny, albo nawet na odwrót – jeśli dodatkowo obydwoje nie grzeszycie inteligencją to istnieje spore ryzyko, że jednak stworzysz, choć nie będzie to waszą intencją. Jeśli jesteś ładna to ładnie wyglądasz w czarnym, czerwonym, pomarańczowym, a nawet zielonym. Jeśli jesteś ładna to nie płacisz mandatów, nie dźwigasz tornistra, a wszyscy faceci są dla ciebie mili. Jeśli jesteś ładna to obcy ludzie zapraszają cię do znajomych na Naszej Klasie!

Dziewczyna z Colą. W całych googlach nie mogliśmy znaleźć dziewczyny z Cherry Coke. To skandal, więc ogłaszamy konkurs. Przysyłajcie nam swoje zdjęcia z Cherry Coke. Nagroda - jeśli jesteś ładna - upojna noc z Kubą, jeśli jesteś brzydka - upojna noc z Kazikiem.

Dziewczyna z Colą. W całych googlach nie mogliśmy znaleźć dziewczyny z Cherry Coke. To skandal, więc ogłaszamy konkurs. Przysyłajcie nam swoje zdjęcia z Cherry Coke. Nagroda - jeśli jesteś ładna - upojna noc z Kubą, jeśli jesteś brzydka - upojna noc z Kazikiem.

2. Dbaj o swój PR

Jesteśmy w stanie zrozumieć, że piękno to pojęcie względne. Jeśli już jesteś gruba, brzydka, zezowata, łysiejesz, wypadają ci zęby, masz 20 lat, a za  sobą już menopauzę, itp., itd., etc., – naprawdę, TO WIDAĆ. Zasadą prawidłowo działającego Public Relations jest ukrycie swoich wad, dlatego opowiadanie o nich na lewo i prawo to nie koniecznie skuteczna metoda walczenia z kompleksami. Tak samo jak eksponowanie niedoskonałości. Jak jesteś gruba to nie wkładaj obcisłych bluzek, tylko coś luźnego. Można wyglądać fajnie, bez obrzydzania innym życia. Jeśli dobrze się zamaskujesz ofiara będzie twoja, a w decydującym momencie niestety trudno się wycofać.

Czujemy się okropnie i wiemy, że pewnego dnia pożałujemy tej notki… Ale warto dodać, że duża ilość dobrego alkoholu sprawi, że każda z was stanie się piękna.

3. Cycki

Każdy facet lubi cycki. Jeśli twierdzi, że nie lubi, są mu obojętne, “kocha cię za co innego”, “docenia twój charakter” to znaczy, że jest gejem albo twój tata jest bogaty, a on ma długi. Najpewniej ściga go mafia. Nie jest prawdą, że nadmierne eksponowanie biustu czasem bywa niestosowne. Prawdę powiedziawszy gdyby któraś z was aplikowała do redakcji JakŻyć to jedynym kryterium jakim byśmy się kierowali byłyby wasze cycki. Zwłaszcza od czasów, gdy wynaleźli te ekspresowe kawy w saszetkach.

Cycki. Ktoś może poczuć się zgorszony, ale my wierzymy w teorię sex sells.

Cycki. Ktoś może poczuć się zgorszony, ale my wierzymy w teorię sex sells.

4. Gotowanie

Miejsce kobiety jest w kuchni To już nie jest średniowiecze, zaś ty możesz śmiało zająć się rozwijaniem swojej osobowości. Nie może jednak dojść do konfliktu interesów i twój mężczyzna nie powinien chodzić głodny. Nie gotuj mu obiadu, bo i tak zrobisz to gorzej niż jego matka. Prawdopodobnie zrobisz to gorzej nawet niż pani Barbara z pobliskiego speluno-baru, ale tak to jest, jak zamiast szkolić się w sztuce gotowania, zachciewa ci się fryzjera, kosmetyczki albo studiów.

Zamów mu pizzę. Będzie szczęśliwy. Będzie jeszcze bardziej szczęśliwy jeśli tę pizzę podasz mu nago (chyba, że jesteś brzydka – wtedy nie), a najszczęśliwszy na świecie będzie jeśli podasz mu ją wraz z litrem idealnie zmrożonej Cherry Coke.

5. Reguła Ligi Mistrzów

Gdy brakuje tematów do rozmowy z facetem, zawsze, ale to zawsze można porozmawiać o piłce nożnej. Jeśli chcesz trafić w jego gusta pozytywnie i z aprobatą wypowiadaj się o poczynaniach jego ulubionej drużyny (a także pokrytykuj PZPN i głośno krytykuj pomysł powołania Dudka). Rozpoznanie ulubionej drużyny twojej potencjalnej ofiary jest bardzo proste. Przeciętny heteroseksualny facet zaczyna interesować się piłką nożną w wieku 8-10 lat. Dodajemy więc do daty jego urodzin te 8-10 lat i sprawdzamy kto w tamtym okresie wygrywał finał Ligi Mistrzów. Odrzucamy niemieckie drużyny, bo żaden szanujący się Polak nie będzie kibicował Bayernowi albo Borussi. Teraz pozostaje tylko przychylnie wypowiadać się o tych drużynach (masz przynajmniej 33% szansy, że trafisz!) i facet jest twój.

Jeśli zastanawiasz się czemu twój facet nie kibicuje Bayernowi Monachium to na tym obrazku masz przynajmniej jeden powód.

Jeśli zastanawiasz się czemu twój facet nie kibicuje Bayernowi Monachium to na tym obrazku masz przynajmniej jeden powód.

Uważaj jednak, żeby nie przeholować. Jeśli okaże się, że zbyt dobrze kumasz klimaty futbolu zostaniesz jego kumplem z cyckami. A kręcenie z własnymi kumplami jest obleśne.

6. Rodzice & ślub

Sesja wrześniowa, wizyta u stomatologa i poznanie twoich rodziców to trzy najgorsze rzeczy jakie mogą spotkać w życiu twojego potencjalnego chłopaka. Uwierz nam na słowo. Jest jednak jeszcze gorsza, ponadligowa rzecz jaką możesz wyświadczyć swojemu obiektowi zainteresowań. Jest to nagabywanie do oświadczyn. Otóż przeciętny heteroseksualny mężczyzna nie myśli o ustatkowaniu się przed trzydziestym rokiem życia, jeśli to robi to:

- ma długi (nie będzie chciał słyszeć o rozdzielności majątkowej)

- jest gejem (szuka przykrywki, nie będzie chciał słyszeć o nocy poślubnej)

- mama mu każe (będziesz miała teściową w domu co 2 dni, na dodatek wypomni ci, że nie umiesz gotować i zamawiasz chłopakowi/mężowi pizzę).

7. Cycki

Wiemy, że już było, ale na wszelki wypadek jeszcze raz przypominamy!

Google twierdzi, że cycki to tylko za pieniądze. Galerianki były (a raczej: nie były) innego zdania...

Google twierdzi, że cycki to tylko za pieniądze. Galerianki były (a raczej: nie były) innego zdania...

8. Feminizm

Jeśli jesteś zadeklarowaną feministką nie powinnaś szukać sobie chłopaka, a tym bardziej zawracać mu głowy tymi pierdołami u równouprawnieniu. Najprawdopodobniej gówno to obchodzi, a jeśli jest inaczej, to z całą pewnością twój chłopak jest gejem i liczy, że razem zaczniecie chodzić na parady.

9. Szanuj się (trochę!)

Przeciętnego normalnego faceta kręcą łatwe panienki (jeśli jest inaczej, to znaczy, że jest on gejem i po prostu szuka kumpla z cyckami do czytania poezji, chodzenia na parady i zajebiste imprezki w Utopii), ale z drugiej strony doktryna wyraźnie przestrzega przed nazbyt łatwymi panienkami.

Wprawdzie zza oceanu napływają pozytywne wieści na temat walki z wirusem HIV, niemniej jednak obawa przed nadmiernym uwikłaniem w ojcostwo jest znacznie większa. Chyba, że facet ma więcej niż 30 lat, wtedy ma inne priorytety. Albo jest gejem i… ok, chyba już załapałyście.

Dziewczyna ze wsi

Szczególnie mocno szanujcie się dziewczyny ze wsi. Macie tam w ogóle internet? Zrobicie wszystko byle tylko mieć dziecko przed 18 rokiem życia i ustawić się w najpowszechniejszej w waszym regionie sposób unijnych dotacji o nazwie Alimenty!

10. Przejmij inicjatywę!

Kup swojemu facetowi kwiaty, zaproś go do kina i restauracji, w automacie na stacji benzynowej zaopatrz się w co trzeba, potem spędźcie przyjemne chwile w jego sypialni, po czym nad ranem zniknij niepostrzeżenie i więcej nie dzwoń i nie pokazuj mu się na oczy!

Po 11 czyli Katecheza: Czytaj nasz blog.

Trudno ukryć (staramy się, nie jest to jednak łatwe), że jesteśmy zajebiści. Wasze babki i matki nie miały tyle szczęścia (czyt.: internetu) co wy, dlatego dziś są stare i brzydkie. Dzięki naszym poradom zajdziecie naprawdę daleko, a być może pewnego dnia w “tej trudnej rozmowie” polecicie naszego bloga swoim córkom.

Prawo karne dla niezainteresowanych

Posted by: Jak Żyć on: wrzesień 16, 2009

Zdajemy sobie sprawę, ze spośród naszych czytelników tylko znikoma część pochodzi z tak zwanego marginesu społecznego, a i tak przegląda nas tylko dlatego, że od czasu do  czasu dajemy fotki gołej baby, albo po prostu szukali w googlach cycków Skrzyneckiej. Swoją drogą zdziwilibyście się czego w internecie szukają niektórzy z naszych czytelników.

Na wasze życzenie wracają autorskie ilustracje. Poniżej kara pozbawienia wolności.

Na wasze życzenie wracają autorskie ilustracje. Powyżej kara pozbawienia wolności.

Ponieważ pewnego dnia powiedzieliśmy sobie “nie ma chuja, to my będziemy blogiem roku” (prawdopodobnie było to tego samego dnia kiedy planowaliśmy założenie własnego klubu piłkarskiego i ściąganie do niego gwiazd światowego futbolu, a także tego samego dnia, kiedy planowaliśmy otwarcie sieci kancelarii prawniczych w całej Wschodniej Europie (z oczywistym pominięciem Ukrainy, gdzie wciąż dominują prawnonaturalne  zasady, że kto dzierży hrywny, ten dzierży w paszczu). Aaa, co z tym blogiem roku? No właśnie, ponieważ metale się na nas obraziły, świadkowie jehowy nas nie lubią, a mimo tego ostatniego faktu sceptycznie p odchodzimy do deklaracji wsparcia ze strony słuchaczy Radia Maryja, postanowiliśmy celować w margines społeczny.

Poniższy akapit ma charakter deklaracji zajebistości, jeśli jesteś wiernym i stałym czytelnikiem możesz go sobie darować. Jeśli jesteś wierną i stałą czytelniczką koniecznie wyślij nam swoje fotki i numer telefonu.

Dlatego dziś, jako wybitni, cenieni i znani juryści, słynni glosatorzy, a także mecenasi dobrych alkoholi i pięknych kobiet (ta druga pozycja jest zadziwiająco mocno zależna od tej pierwszej, ale o tym innym razem). Jako baroni bansu, którzy palili hajs z Borixonem, pili ze starymi Tedego, a Lerkowi pokazali czym się różni panienka od jej starszego brata. Jako ci, którzy błagali, by Piasek nie jechał na Eurowizję, jako ci którzy każdego dnia wysyłają Karolowi Strasburgerowi porcję znakomitych dowcipów na maila, z których on potem nie korzysta. Jako moralne autorytety młodzieży internetu, przeprowadzimy (wiążącą) wykładnię przepisów kodeksu karnego. Prawo jest dla ludzi, więc pomożemy wam je lepiej zrozumieć.

Art. 253. § 1. Kto uprawia handel ludźmi nawet za ich zgodą, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

Nasze wyjaśnienie: Jak kitrasz dziunię po lesie by czekała na klienta, albo wystawiasz brata na Allegro to nie ma przebacz, nawet jak im się to podoba, do pierdla idziesz na co najmniej trzy sezony Ligi Mistrzów.

Prawo cywilne: Gwarantuje wolność i swobodę obrotu gospodarczego. Jest ogólnie spoko i pierdoli system i JP, więc jest spoko.

Art. 25. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Nasze wyjaśnienie: Jak ci ziomek na dzielni chce dojebać, to możesz mu dojebać tak żeby nie był w stanie ci dojebać, ale jak dojebiesz mu za mocno, to pójdziesz siedzieć, CHYBA ŻE sędzia jest spoko i tak jak my wszyscy JP itp.

Prawo natury: Jak ci ziomek na dzielni dojebie, to twoi kumple dojebią jemu i jego kumplom i nastanie sprawiedliwość, amen.

Art. 13. § 1. Odpowiada za usiłowanie, kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do jego dokonania, które jednak nie następuje.

Nasze wyjaśnienie: Że jak zbierzesz ekipę i będziesz chciał dopierdolić kolesiowi co wisi ci kasę i naostrzycie kosy i Siwy weźmie rottweilera to jakiś jebany sprzedawczyk może cię sprzedać na policję, a jebany sędzia potraktować prawie tak ostro jakbyś kolesiowi już dopierdolił.

Dożywocie

Dożywocie

Glosa: Ni chuja nie rozumiemy co ustawodawca chciał przez to powiedzieć, ale należy rozumieć, że był konfidentem i sprzedawał na policji w dzieciństwie, a potem co gorsza poszedł na studia.

Art. 8. Zbrodnię można popełnić tylko umyślnie; występek można popełnić także nieumyślnie, jeżeli ustawa tak stanowi.

Nasze wyjaśnienie: Jak nieumyślnie zajebiesz brata, zgwałcisz sąsiadkę, podpalisz dom i zajebiesz furę z parkingu to pewnie dostaniesz nie więcej niż 2-3 lata.

Luka w prawie: Adresaci tego przepisu przeważnie działają nieumyślnie…

Art. 93. Sąd może orzec przewidziany w tym rozdziale środek zabezpieczający związany z umieszczeniem w zakładzie zamkniętym tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, aby zapobiec ponownemu popełnieniu przez sprawcę czynu zabronionego związanego z jego chorobą psychiczną, upośledzeniem umysłowym lub uzależnieniem od alkoholu lub innego środka odurzającego; przed orzeczeniem tego środka sąd wysłuchuje lekarzy psychiatrów oraz psychologa.

Nasze wyjaśnienie: Że jak se raz na tydzień pierdolniesz z kumplami browarka i komuś przypierdolisz delikatnie i pieszczotliwie w napływie emocji, to taki jebany sędzia jak się uprze tomoże ci dojebać kurwa zakład zamknięty psychiatryk, itp., CZAISZ BAZĘ?

Ustawa o obywatelstwie: W sumie nijak się ma do tego co powyżej, ale to nasza ulubiona ustawa, bo ma tylko dwie strony.

Lex Iulia – ustawa z czasów Imperium Rzymskiego. Pozwalała zabić wroga, który nieuprawniony znalazł się na terytorium Imperium.

Stan prawny: formalnie przepis zniesiony, jednak niektórzy legioniści zbyt dosłownie identyfikują się ze swoimi antycznymi przodkami.

Stosowanie przepisu: Na terytorium Warszawy nie wejdzie żywy żaden skurwiel z Poznania, Łodzi, Krakowa, BYdgoszczy, Inowrocławia, Białegostoku, a od niedawna także Kielc, choć sami (L)egioniści nie wiedzą jeszcze dokładnieskąd wzięła się w nich ta nienawiść do tych ostatnich.

Art. 109. Ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego, który popełnił przestępstwo za granicą.

Nasze wyjaśnienie: I chuj, że rozpierdolisz cały stadion w Wilnie, jak te jebane pedały i konfidenci przypierdolą się do ciebie nawet w naszym kraju!

Wniosek: Wilno jest nasze! Oddawać Wilno!

§ 17. Żołnierzem jest osoba pełniąca czynną służbę wojskową.

Żołnierz chodzi ubrany w moro i ogolony na łyso, ale żeby odróżnić go od typowego młodzieńca lat dziewięćdziesiątych (przynajmniej w teorii) nie pije, nie pali, nie rucha.

Kara śmierci

Kara śmierci

Grając w Counter-Strike’a nie stajesz się żołnierzem. Poza tym tam są antyterroryści, a nie żołnierze, idioto!

“Śmierć cywilna”

Nasze wyjaśnienie: To prawny odpowiednik tego, co działo się z Tobą w podstawówce, gdy koledzy zobaczyli, że masz na sobie kalesony.

Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej,podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Wyjaśnienie: Jeśli zostaniesz na przykład prezydentem albo ministrem,

Dlaczego przerwaliśmy: No bez jaj!

Katecheza #23: Polskie prawo jest wspaniałe, jednak nie jest pisane językiem zrozumiałym dla każdego. Nasza wykładnia najważniejszych przepisów kodeksu karnego znacząco przyczyni się do spadku przestępczości w Polsce.

Co z tymi staruszkami?

Posted by: Jak Żyć on: wrzesień 15, 2009

Wrzesień to dla większości studentów czas przeprowadzek. Z wypiekami oczekujemy wrażeń wynikających z faktu zmiany miejsca zamieszkania. Los chciał, że jeden z nas w tym roku przeprowadzi się w pobliże startowej stacji metra. A to w Kodeksie JakŻyć oznacza tylko jedno – miejsce siedzące!

Wraz z wielką mocą idzie jednak wielka odpowiedzialność.  Tym razem za życie i stan zdrowia milionów staruszek w całym kraju.

Jak Żyć Kodeks, tylko w dobrych księgarniach.

Jak Żyć Kodeks, tylko w dobrych księgarniach.

Krok 1 – samookreślenie

90% społeczeństwa żyje w  przekonaniu, iż staruszkom należy ustępować. Jest to naszym zdaniem słuszne (patrz: odmienne stanowisko, J. Kaczmarski, Kraków) przekonanie, bowiem wszyscy mamy w rodzinie jakieś staruszki i  nie chcielibyśmy, by stały w metrze/autobusie miotane na lewo i prawo, bo potem będą wydawać kasę na lekarzy i wszystkie rodzinne uroczystości pod względem finansowym pójdą się jebać*. To taki miły zwyczaj. Problemem jest pozostałe 10% współpasażerów, którzy mają to w dupie (a staruszek jest zaskakująco dużo).

Niestety Stety, stety bo zawsze kupuje przynajmniej 0,7, mamy takiego kolegę, który wsiadając do autobusu a to odepchnie trzy staruszki, matce wyrzuci dziecko z wózka, a to pierdolnie jakiemuś kombatantowi, a na miejsce siedzące doskoczy nawet z drugiego końca autobusu. I choćby potem, tuż przed nim, stojąca staruszka złapała się za serce, upadła na podłogę i dostała palpitacji, kolega  dalej będzie wygodnie zajmował pozycję siedzącą. I nie, że tam książka czy gapienie się w okno**, on z aprobatą będzie przyglądał się jej namiętnej gestykulacji, w myślach rozpatrując zapewne kwestię ewolucji tańca od czasów przedwojennych. Staruszka może pierdolnąć żywcem, ale kolega sobie nic z tego powodu nie zrobi. I tak oto jakieś dziecko będzie uboższe w te święta.

Musicie więc określić się czy jesteście po jasnej czy – jak nasz kolega – po ciemnej stronie mocy.

* – chyba nie myśleliście, że dajemy tu jakieś porady bez słusznej przyczyny?

** – standardowe metody frontu antystaruszkowego, myślicie, że jesteście tacy mądrzy i sami je wymyśliliście?

Krok 2 – poczucie wstydu

Faktem jest jednak to, że ustąpienie miejsca staruszce w jakimkolwiek środku komunikacji miejskiej jest zawstydzające, uwłaczające, balansujące na granicy upadku ludzkiej godności. Wszyscy współpasażerowie patrzą na ciebie niczym na romantycznego bohatera, niektórzy też jak na wyjątkowo miękką pipę. Generalnie  ustępowanie staruszkom jest dość nieprzyjemne, obciachowe, żenujące, jawi ustępującego jako mięczaka, pewnie geja, masona lub – co gorsza – POplecznika pewnej POpularnej partii.

Hahaha, dziś nie będzie podpisów pod obrazkami!

Hahaha, dziś nie będzie podpisów pod obrazkami! Bo obrazki są chujowe. No, ale znajdźcie nam na guglach ładne obrazki ładnych staruszek (i teraz najlepsze) w ładnym, polskim autobusie.

Krok 3 – klasyfikacja

Ale same sobie winne też staruszki. Jeśli taka staruszka na przykład cię nie usłyszy i odwróci się plecami, wystarczy spojrzeć na miny współpasażerów, by zrozumieć, co właśnie sobie pomyśleli. “Fail!”, “Haha, lol”, “Owned”, “Afk” (ten ostatni myśliciel akurat nie wie co to znaczy).

Głuche staruszki to pół biedy. Jeszcze gorsza jest jednak Staruszka-Xena. Choćbyś nie wiem jak się zapierał, ona “zaraz wysiada”, “nie usiądzie”, “ona sobie postoi”, “dobrze, dobrze”. Jest to nie tylko kompromitujące, ale także bolesne. Dostać kosza od dwudziestoletniej blondyny 90-60-90 to jeszcze, ale kosz od osiemdziesięcioletniej… blondyny… 150-40-40… to już przesada.

Takie jednak przynajmniej grają czysto, czego nie można powiedzieć o staruszkach-podejrzliwych. Kiedy ustępujesz miejsca, staruszka taka popatrzy na ciebie jak na jakiegoś strasznego szatanistę (choćbyś był przebrany za siostrę Bernardettę i miał wytatuowanego św. Franciszka na czole), “pewnie zgwałcić chce albo okraść co gorsza!”. I jesteś w dupie, bo nie dość, że robisz z siebie idiotę na cały autobus/metro/tramwaj to jeszcze wyszedłeś na jakiegoś pierdolonego zboczeńca.

Są też babcie, od których na cały autobus podpierdala wszelkiej maści zagrychą do wódki (ogórki kiszone, bigos, śledzie), choć to i tak lepszy wariant od tych, od których podpierdala wódką. Tym ostatnim można nie ustępować miejsca, bo i tak pewnie nie mają wnuków.

Umówmy się, że grupa starszych pań, które wyleją na siebie cały flakon perfum, wymalują szminką, usta, policzki i jeszcze kawałek szyi, przywdzieją modnego “Zawadzkiego” (rocznik 74′), staną nad tobą w autobusie, gdy dookoła same wolne miejsca i zaczną narzekać na niekulturalną młodzież to nie staruszki. Te kurwiszcza to produkt uboczny PRLu i jak przypadkiem przytnie je kasownik lub poobija jakiś kanar, wyświadczysz tylko przysługę nowej, wolnej Polsce.

Krok 4 – seksizm

Nasz fan i czytelnik z Gdyni zauważył ciekawą zależność, mianowicie postępujący u staruszek seksizm. Otóż gdy miejsce w autobusie ustąpi im dziewczyna czy kobieta ich reakcja oscyluje w okolicach “O aniele, cóż za cudowny gest z twojej strony, niech twe dziewictwo pęcznieje w tobie do trzeciego męża”. Z facetami. Cóż, nieco na ten temat było już w akapicie o pierdolonych zboczeńcach czyhających na ichnie 180-40-40. Jeśli jesteś staruszką i jakimś cudem nas czytasz (choć szczerze byśmy zwątpili w google), to wiedz, że żaden normalny facet, nawet o tym nie myśli.

Serio.

Stara zasada bloggerów - jak nie masz fajnej fotki do notki, to daj gołą babę, kupujecie to?

Stara zasada bloggerów - jak nie masz fajnej fotki do notki, to daj gołą babę, kupujecie to?

Krok 5 (i katecheza) – wyjdź z tego z klasą

Gdy już moralnie upadniesz i ustąpisz staruszce, postaraj się pokazać współpasażerom, że wcale nie czujesz (choć czujesz) się z tego powodu gorszy, zakłopotany, etc. Dumnie przemaszeruj przez cały autobus do miejsca zajmowanego przez młodszego od ciebie wiekiem i głośno zacznij narzekać na niewychowaną młodzież, która nie szanuje starszych! Jak do tego junior jest chudawy i mizernawy, możesz go pierdolnąć z łokcia (i tak nie odda), może pojmie aluzję. Chociaż ostatnią z tą krav magą to w sumie nie utrafi człowiek.

Bycie dobrym metalem nie jest łatwe, ale

Posted by: Jak Żyć on: sierpień 26, 2009

my was tego nauczymy. Długo zastanawialiśmy się, którą subkulturę wybrać, ostatecznie na pierwszy ogień poszli metale, ponieważ może i liczebnie nie jest ich najwięcej, ale za to w środkach komunikacji miejskiej są oni najbardziej wyczuwalni.

Oto niejaki nergal. Idol wszystkich metali. Złośliwi twierdzą, żego czoło przesłania im świat.

Oto niejaki Nergal. Idol wszystkich metali. Złośliwi twierdzą, żego czoło przesłania im świat.

Generalnie zasada jest prosta. Metal się nie liczy gdy ma krótkie włosy. Jeśli Twoje włosy mają mniej niż 15 centymetrów to jesteś takim niedojebanym metalem, metalowskie środowiska tobą gardzą, stajesz się wyrzutkiem ich społeczeństwa. Złośliwi metale-komputerowcy przerabiają twoje czarne ciuchy na kolorowe polo w photoshopie,  a z glanów robią białe kozaczki. Kiedy nie patrzysz, śmieją się, że słuchasz Didżeja Hejzela.

Swoją drogą, słyszeliście historię jak mama wysłała didżeja Hejzela do sklepu? Nie? To może innym razem…

Z tymi włosami będziecie mieli szczerze przewalone. Przede wszystkim utrzymanie w higienie tak długich włosów jest niełatwe. W tym miejscu najprostsza porada – jak rozróżnić kobietę od metala – kobieta ma czyste włosy (kobieta, która jest metalem, nie jest kobietą, jest metalem, to takie podświadome wyparcie się w imię Lucyfera). Prawdziwi metale tymczasem nie myją swoich włosów zbyt często. Teorie są różne: odnajdują się dzięki temu po zapachu, chcą w ten sposób przywołać na ziemię jakieś dziwne bóstwo,  bojkotują żydowskie koncerny produkujące środki higieny osobistej, itp..

Najpewniej jednak odrobina wody i szamponu po prostu pozbawiłaby metali ich dorodnych włosów. Niestety, dużo włosów to duża odpowiedzialność, a jeśli zaczną wypadać, to zaczynają przenikać do praktycznie każdej sfery otoczenia. Historia zna przypadki  tak bardzo zdesperowanych metali, że zachowywali długie włosy pomimo łysienia. Bóg ich wynagrodził i tacy metale już za życia idą do metalowego nieba, nazywając siebie wyznawcami Hare Krishna.

Metale mają też nieco inny system wartości. My liczymy sobie +5 do lansu albo +5 do penisa, kujony zbierają też +5 do średniej. Metale generalnie mają skalę +5 do mroku lub +5 do ciemności (kwestia tłumaczenia, przyszło ze Stanów…).

Rosyjski wieszcz Mendelejew głosił doktrynę, jakoby metale byli dominującą subkulturą na świecie.

Rosyjski wieszcz Mendelejew głosił doktrynę, jakoby metale byli dominującą subkulturą na świecie.

Musisz też nauczyć się grać na gitarze. Metale słuchają chujowej muzyki i gardzą Feelem (klasyczny dylemat – czy lepsze są słowa piosenki, które nie istnieją w żadnym powszechnie stosowanym języku czy też wersy

Już pod koniec dnia,
Widzę obraz Twój.
W pustej szklance,
Pomarańczę,
To dobytek mój.

głębia i  przesłanie zniszczyły nas wewnętrznie, więc nie będziemy rozwiązywać tego problemu. Nie dziś. Generalnie z tą gitarą to jest tak, że nie musisz opanować jej do końca. Wystarczy, że masz przynajmniej dwie w szafie i wzmacniacz (elektryczna +5 do ciemności). Teraz tak, licznik jest dość prosty:

- Smells like teen spirit +5 do mroku

- Unforgiven +5 do mroku

- jakieś coś czego nie znamy tytułu, ale wszyscy metale to grają +7 do mroku

Nie wiemy kto dokładnie ustala ten taryfikator, ale to troszkę jak ze zbieraniem punktów na stacji benzynowej – im więcej, tym lepiej. Standardowy metal umie zagrać od 2 do 5 piosenek i gra je w kółko, zamęczając rodzinę, przyjaciół i sąsiadów.

Choć typowy metal oddał sduszę panu ciemności, mama ma wobec niej inne plany, dlatego koszulkę z Ozzym nakrywamy maskującym flanelowym kubraczkiem, a następnie idziemy do kościółka (choć z wyjątkowym zacięciem śpiewamy o Czarnej Madonnie).

Kobiety-metalowców zasadniczo poznajemy po braku brody, ale bywa to mylące.

Kobiety-metalowców zasadniczo poznajemy po braku brody, ale bywa to mylące.

Prawdziwy metal ma też kota albo psa (raczej kota, bo to przywodzi na myśl szatana). Choć standardowy metal ma brodę do pasa, a włosy to nawet do kubraczka (haha, mysleliście, że napiszemy “kutasa”!), jest mroczny, czarny, kocha szatana, to za swoim pupilkiem biega po osiedlu i głosem trzyletniej dziewczynki zalotnie woła “Pimpuś, no chodź tutaj, oh, oh”.

Swoją drogą gdy będziesz przechodzić obok i jeśli jesteś ładną dziewczyną, ale kroczysz ścieżką światła, to taki metal spojrzy na ciebie z pogardą. Czymś w stylu “ogarnij się dziewczyno”.

Nie możemy też nie wspomnieć o grach RPG. Większość dorosłych ludzi wyrasta z planszówek w okolicy przedszkola (potem chłopcy przerzucają się na piłkę nożną i Playboya, a dziewczynki uczą się sprzątać i gotować), jednak nie metale. Przynajmniej raz w tygodniu organizują sobie spotkanie, siadają po turecku na dywanie i rzucają kostką krzycząc do siebie “Jestem magiem”, “haaa, zadałem ci osiem demejdża”, “kuuuula ognia!”, itp. Wyjątkowo efektownie wygląda to wtedy, gdy zechcą przebrać się za reprezentowane postaci.

Tak podstawowy element ubioru jak glany przy +30′ to oczywista oczywistość, więc nawet nie śmiemy poruszać tego tematu. Mile widziane czarne ciuchy ciemności, czarny płaszcz mroku i paskudny plecak z wiejskimi naszywkami typu “Anarchia”, “Muzyka przeciwko rasizmowi” (to powinni sobie wieszać ci od reggae, ale metale uważają, że ciemność trzeba wspierać na każdej płaszczyźnie) czy “Zjadłem swojego kota” (nie zjadł). Tyle.

Katecheza #666: Jak Kuba Panu Ciemności, tak Pan Ciemności Kubie!

Jak aktywnie spędzić te wakacje?

Posted by: Jak Żyć on: sierpień 14, 2009

Na początek kilka ogłoszeń. Przede wszystkim w końcu dostaliśmy pozytywną recenzję. Ponieważ jest to mniej więcej czterdziesta recenzja naszego bloga, a jako pierwsza nas chwali, stwierdzamy, iż Blog Jobexpress jako jedyny z tych mediów wolny jest od mendowskiej, obszczymurskiej, masońskiej, mendowskiej, dywersanckiej i żydowskiej propagandy. Tym samym pierwszą pozytywną recenzję oprawimy w ramkę i powiesimy nad łóżkiem, tuż obok listu gratulacyjnego, jaki w czerwcu otrzymaliśmy z rąk Pierwszej Damy (raczcie wybaczyć, ale jego cenimy sobie najbardziej).

"Nadaję ci imię Kazik"

"Nadaję ci imię Kazik"

Cieszymy się, że nasza  działalność dydaktyczna przynosi zamierzone efekty, niemniej jednak sporadycznie spotykamy się z oporem ze strony najbardziej topornych uczniów. Jedna z naszych czytelniczek stanęła w obronie świadków jehowy, pisząc:

<Katarzyna> Taka tolerancja,demokracja i co tylko…???Homoseksualiści np są tacy wspaniali i nikogo już to nie drażni….???
Nie rozumiem co komu do tego.Każdy ma prawo wierzyć i postępować zgodnie ze swoją wiarą.
No to teraz siądźmy na religię katolicką….pojedzmy po niej, jaka to ona jest zła,księża zepsuci,molestują chłopców…o tym nikt nie mówi??? itd.

ŚJ to POŻĄDNI ludzie i jak każdemu należy się SZACUNEK.

Droga Katarzyno!

Dziękujemy za czas jaki poświęciłaś na komentowanie owoców naszej pracy. A teraz wypierdalaj roznosić Strażnicę, bo Praga Południe jeszcze nie dostała najnowszego numeru.

PS. Przez takich jak ty ginie Puszcza Amazońska, szmato!


Jak aktywnie spędzić te wakacje?

Pogoda za oknem w tym roku wyjątkowo do dupy. Wakacje w mieście, hę? Oczywiście można grać w piłkę albo chodzić na basen, ale umówmy się – my (jak i spora część naszych czytelników) jesteśmy ludźmi o ugruntowanej pozycji społecznej. Nie wypada nam zapierdalać w słońcu za kawałkiem skóry czy zażywać zdrowotnych kąpieli w życiodajnym moczu mieszkańców trzech najbardziej zasyfionych dzielnic. Jako wasi mentorzy, autorytety, mentalni bracia, fizyczni kochankowie, duchowi ojcowie, spirytualni wodzowie (…) nauczymy was Jak Żyć!

5. Zostań dziennikarzem.

Pan Mariusz nie czytał naszego bloga i teraz ma jakąś dziwną wadę wymowy.

Dziennikarzem może być każdy. Absolutnie każdy. Jeśli nie przyjmą cię do telewizji, radia, gazety, portalu internetowego, a nawet serwisu o grach komputerowych robionego przez profesjonalną ekipę czternastolatków zawsze  możesz pisać bloga. Aby twoje notki cieszyły się dużą popularnością musisz być tak fajny jak my (czytaj tego bloga, to może kiedyś się uda).

Jest jeszcze jeden sposób. Musisz zacząć notkę z grubej rury i koniecznie przemycić coś o seksie. Innymi słowy,  dla przykładu o Harrym Potterze:

To już szósty film opowiadający o losach młodego czarodzieja, którego rodzice giną, w siódmym tomie jeden z bliźniaków Weasley umiera, a Snape okazuje się być jednak dobry.

ŹLE

(przy okazji wpierdoliliście się w niezłego spoilera, ale to dobrze, będziecie mogli częściej czytać naszego bloga niż jakieś durne książki)

Harry Potter to mój ulubiony bohater ponieważ bo że umie czarować i nosi okulary…

Jak myślicie, jak bardzo do dupy to było?

A teraz na “JakŻyć”:

7 tomów, jakieś 5000 stron, a Harry ani razu nie puknął Hermiony. A mimo to ludzie to czytają! Ba, kręcą nawet o tym filmy!

I to jest sztuka dziennikarstwa, a nie historia o dwóch rudych pedałach siedzących w toalecie, bo czuli się wyobcowani przez Voldemorta.*

* – oryginał

4. Zamów sobie pizzę.

To jest udana pizza. Takiej na pewno nie dostaniesz w pewnej warszawskiej pizzerii, która zbankrutowała po miesiącu istnienia, więc nawet nie pamiętamy jej nazwy.

To jest udana pizza. Takiej na pewno nie dostaniesz w pewnej warszawskiej pizzerii, która zbankrutowała po miesiącu istnienia, więc nawet nie pamiętamy jej nazwy.

Podobno w trakcie trawienia organizm traci kilkadziesiąt kalorii, dorzuć do tego przeżuwanie, konieczność przejścia od kanapy do drzwi, wyciągnięcia pieniędzy z portfela, o dzwonieniu nie wspominając. Taka pizza to samo zdrowie, bowiem oprócz wysiłku fizycznego gwarantuje także utratę zbędnego tłuszczyku.

Jeszcze więcej kalorii można stracić jedząc kebab, bowiem nieupierdolenie się wymaga wyzwolenia nadludzkich pokładów energii. Na szczęście my wiemy jak sobie z tym radzić!

3. Namów przyjaciół do gry w World of Warcraft.

Tylko dzięki World of Warcraft dowiesz się ile tak naprawdę dla twoich przyjaciół znaczy twoje życie...

Tylko dzięki World of Warcraft dowiesz się ile tak naprawdę dla twoich przyjaciół znaczy twoje życie...

Gry MMORPG to przyszłość komunikacji. Po co wychodzić z domu, narażając się na wypadek na drodze czy udar słoneczny, skoro World of Warcraf to znakomita symulacja życia. Zaproś do gry swoich przyjaciół i razem aktywnie przeżywajcie te wakacje, przemierzając fantastyczne krainy.

Namów do gry także swojego chłopaka/dziewczynę. Przy okazji przestaniecie mieć sprośne myśli, a słowo walenie zacznie się wam kojarzyć już tylko z “waleniem z aksa lub z katany” (musicie bowiem wiedzieć, że wieloryby w World of Warcraft prawdopodobnie nie występują i tylko o czysto oceaniczno-ssakowe  [jesteśmy zajebiści, więc wiemy, że wieloryby to ssaki] sprawy oczywiście nam chodziło).

2. Sprzedawaj rzeczy domowników na Allegro.

Prawdopodobnie na dniach sporo artykułów gospodarstwa domowego w okazyjnych cenach!

Prawdopodobnie na dniach sporo artykułów gospodarstwa domowego w okazyjnych cenach!

Potrzebujesz gotówki? Nie ma nic prostszego, serwis Allegro pozwala w dość szybkim tempie wzbogacić swoje konto od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych (uwaga na podatki!). Rodzina najprawdopodobniej nie zauważy, że zniknęła stara suknia ślubna babci, kolekcja znaczków brata czy biżuteria mamy “na specjalne okazje”. Nieco gorzej sytuacja może wyglądać, gdy zniknie czajnik albo telewizor. Paradoksalnie – choć na co dzień wszyscy domownicy narzekają, że i tak nic ciekawego tam nie leży, nagle zaczną mieć ogromne pretensje z powodu jego braku. Ty jednak będziesz już na Hawajach.

PS. Ten plan ma małą wadę, bo trzeba iść na pocztę. Ale zawsze przecież można wezwać kuriera do domu!

1. Sprawdź czy z tymi odleżynami to prawda!

Kraina lenistwa Petera Bruegela dowodzi, że już w XVI wieku niektórzy wiedzieli Jak Żyć.

"Kraina lenistwa" Petera Bruegela dowodzi, że już w XVI wieku niektórzy wiedzieli Jak Żyć.

Podobno pierwsze odleżyny pojawiają się już po 24 godzinach. Empirycznie dowiedź, że to nieprawda! A nawet jeśli, to to była naprawdę aktywna doba, w pasji oddana nauce!

Składnia dziwna, ale jak przystało na blog prawdziwych gwiazdorów, do współpracy zapraszamy także różne gwiazdy popkultury. Dzisiejszą notkę zatytułował nam sam Yoda. W ten oto sposób kupiliśmy też wszystkich zdziwaczałych fanów Star Wars, którzy wierzą, że Tatooine istnieje naprawdę, a raz do roku jeżdżą na różne śmieszne imprezy przebierając się w stary garnek pomalowany na czarno albo za takiego wielkiego, stękającego niedźwiedzia.

Ale dziś wbrew pozorom sprawa jest poważna. Ponieważ nie jesteśmy szczególnie lotni marketingowo i czytują nas głównie dzieciaki z dobrych domów odpuściliśmy sobie celowanie w target 40+, większość i tak wkrótce poumiera, więc z oczywistych względów nie jest to perspektywiczne. Otóż większość z was niebawem uda się na studia, być może do Warszawy, a wraz z początkiem edukacji na poziomie wyższym, zaczną się rozpaczliwe poszukiwania pracy. McDonald’s? KFC? Dworzec Centralny?

Phi, gorzej. Zostaniecie doradcami finansowymi!

To NIE jest doradca finansowy.

To NIE jest doradca finansowy.

Oczywiście z całym szacunkiem dla prawdziwych doradców finansowych. Taki studencki doradca finansowy to jednak dowód na to, jak wielka jest ludzka naiwność, jak wciskanie ludziom ściemy staje się opłacalne, że granice kantu praktycznie nigdy się nie kończą. To także dowód na to, że najlepszymi specjalistami od obrotu naszymi pieniędzmi są dziewiętnastoletnie dzieci, które w swoim życiu sprzedały co najwyżej starą bluzeczkę na allegro, a ich finansowy potencjał kręci co najwyżej Ukraińców.

To troszkę jak z sektami. Zagubione dziecię trafia do wielkiego miasta i potrzebuje pieniędzy, co jest potrzebą jak najbardziej naturalną, a chęć usamodzielnienia się zasługuje na szacunek. Mogło zawijać cheesy w Macu, mogło ścierać sos z kebabów na ulicy, mogło dawać dupy ogłaszając się w internecie (za zresztą bardzo przyzwoite kwoty, na blogu nie da się tyle zarobić), ale nie! Postanowiło zostać sobie panem doradcą finansowym, co ma garnitur na kredyt (albo z bierzmowania), jeden krawat w szafie i laptopa w planach, ale to właśnie od niego zależeć będzie twoja przyszłość.

Nie, nie, Pan Leszek też nie jest doradcą finansowym.

Nie, nie, Pan Leszek też NIE jest doradcą finansowym.

Finansowe sekty studenckich doradców finansowych zaczynają od porządnych prań mózgu, które nazywają programami szkoleniowymi. To właśnie tam uczą ich przebiegłych sztuczek promowania produktu, dostosowywania contentu do targetu, konstruowania lepszej wizji przyszłości i realizowania jej. Zresztą dokładnie takiej samej, jakiej uczą sprzedawców odkurzaczy i nowoczesnych lepiaczy pierogów.

Zgodnie z taką nauką, choć nie chcemy wiedzieć jak im jest to przedstawiane, doradcy finansowi mają być tak wkurwiający, jak tylko się da. Zapytają ile zarabiasz (jeśli powiesz, że więcej niż 2000 zł to możesz od takiego doradcy usłyszeć pełne podziwu “o kurwa!”), ile zarabia twój ojciec, matka, żona, dziecko, kochanka, ksiądz, pies, kot, sąsiadka, siostra sąsiadki (ok, ten fragment pominiemy). Następnie będą się starali udowodnić, że wiedzą lepiej czego ci potrzeba, zaś cała rozmowa będzie polegała na schemacie:

- A więc tu mam dla pana niezwykły plan oszczędnościowy na 10 lat. Co miesiąc trzeba płacić 500 zł, jednak ten pieniądz pracuje i po 10 latach wypłaci pan gotówkę z 250 złotymi pewnego zysku na każdy miesiąc.

- Super, wchodzę w to.

- Ale nie to dla pana przygotowałem!

I tak kilka kolejnych propozycji, z czego połowa – damy sobie głowy uciąć – zaczerpnięta była rodem z Gwiezdnych Wojen, aż w końcu delikwent przedstawi jakieś wyjątkowe gówno. I to właśnie jest hitowa oferta. A najlepsze na koniec. Kiedy odmówisz i podziękujesz. Usłyszysz:

- Ale dlaczego nie ? Proszę mi podać trzy powody, dla których nie interesuje pana nasza oferta?!

- Dobrze, a więc nie chciałem zobowiązywać się na dłużej niż 10 lat, a za 50 lat to ja najpewniej pierdolnę na zawał przy takim trybie życia. Po drugie, nie odpowiada mi miesięczna rata będąca trzykrotnością moich zarobków, a po trzecie – do kurwy nędzy – Burkina Faso wcale nie wydaje mi się stabilnym rynkiem do inwestycji.

- Dobrze, ma pan rację. Ale dlaczego nie ? Proszę mi podać kolejne trzy powody, dla których nie interesuje pana nasza oferta?!

Milton Friedman zbyt urodziwy nie był i zapewne dlatego NIE był doradcą finansowym.

Milton Friedman zbyt urodziwy nie był i zapewne dlatego NIE był doradcą finansowym.

Taki adept “doradztwa finansowego” jest zafascynowany swoją pracą przez pierwsze dwa tygodnie. Perspektywy są w końcu obiecujące. Wystarczy namawiać coraz więcej osób, a już po trzydziestce będzie mógł przejść na emeryturę (po co w ogóle mi studia?! – zdaje się pytać). Kolejne dwa tygodnie to okres poczucia obowiązku i zobowiązania wobec przełożonego, który przeważnie swe nikłe wyniki finansowe nadrabiał  głębokim gardłem w gabinecie prezesa. Ostatecznie po miesiącu “doradca finansowy” zdaje sobie sprawę, że właśnie go wyruchali, niemniej jednak bogate w jedną,  jakże prestiżową, pozycję CV wysyła do sieci McDonald’s.

Po co więc istnieje takie doradztwo finansowe? Żeby uprzykrzać życie uczciwie pracującym ludziom, którzy wiedzą skąd bierze się pieniądze. Firmy zatrudniające tego typu osoby wcale nie wierzą w ich (jak to twierdzą) niezwykle rozwinięte zdolności komunikacyjne i oko do inwestycji. Liczą po prostu na to, że ich znajomi zlitują się nad nieudacznikami i wpadną w kajdany chujowych, często sponsorowanych przez konkretną firmę, inwestycji. Nie dajcie się zrobić w balona.

W Waszej drodze do niesamowitości,

załoga  JakŻyć!

A oto typowy DORADCA FINANSOWY (z mamą, bo koniecznie też chciała pojawić się na JŻ)

A oto typowy DORADCA FINANSOWY (z mamą, bo koniecznie też chciała pojawić się na JŻ)

Як вижити в Україні

Posted by: Jak Żyć on: lipiec 14, 2009

I tak oto nastały wakacje. Spakowaliśmy plecaki, śpiewnik, gitarę i całe tony paprykarzu. Jako baroni baunsu, o których murzyni na MTV kręcą teledyski obkupiliśmy się w koks, wódkę i dziwki i wyruszyliśmy zaanektować ukraiński Krym. To banda brudasów i dzikusów, ale my wiemy jak solidnie i rzetelnie urządzić im powtórkę spod Beresteczka. Jeśli zatem w przyszłości wybierasz się na Ukrainę – my (po raz kolejny) nauczymy cię  Jak Żyć.

Tak Ukrainę przedstawiają przewodniki turystyczne.

Tak Ukrainę przedstawiają przewodniki turystyczne.

Ludzie często mówią, że Ukraińcy są fajni, że przecież razem robimy Euro, “no i w ogóle”. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że Ukraińcy to banda dzikusów, która od czasów Chmielnickiego prawie wcale się nie ucywilizowała, a naród, którego 56% twierdzi, że są Rosjanami, 35%, że Polakami, 24% że Azerami, 15% że Krymianami, a reszta w ogóle nie myśłi… taki naród po prostu nie zasługuje na szacunek.

A przy okazji nauczyliśmy Was, że 92% statystyk pochodzi z dupy, a ich wyniki w 76% przypadków są zmyślone.

Jak na naród bez tożsamości narodowej dzikusy całkiem słabo radzą sobie z innymi językami niż ukraiński, w związku z czym komunikacja może być nieco utrudniona. Nie wierzcie w to, że porozumiecie się po angielsku, francusku, włosku, hiszpańsku, niemiecku, rosyjsku (!) czy jeszcze bardziej wymyślnym języku. Lata spędzone w osiedlowej szkółce języków poszły się trywialnie mówiąc jebać. Najprościej będzie wskazywać na migi. Ukraińcy też to robią, tylko przy okazji wydają dziwne odgłosy i porozumiewawczo chrząkają. Najlepiej to zignorować.

Próbowaliśmy stanąć na wysokości zadania i stworzyliśmy prosty język, który w teorii miał opanować każdy Ukrainiec. Wszystko dzięki niskiemu poziomowi komplikacji, bowiem ograniczyliśmy go do jedynie dziesięciu słów – spasiba, da, nie, ka, kak, kakak, kakakak, krasnavica, pierdolniem i kurwa. Efekty były różne, w jednym z Lwowskich sklepów wprawiliśmy tubylczą sklepikarkę w osłupienie i gdy Kazik zaintonował “Spasiba”, samica w sklepie z podziwem i szacunkiem odparła “uuuu”. Generalnie jednak większość Ukraińców nauczyło się jedynie dwóch słów, mianowicie związku frazeologicznego “pierdolniem kurwa”, a spodobał im się on tak bardzo, że ze sporymi obawami wypatrujemy kampanii prezydenckiej Wiktora  Juszczenki.

Ukraina - historia prawdziwa

Ukraina - historia prawdziwa

Jedynym powodem dla którego warto wybrać się do Ukrainy jest niebotycznie tania wódka. Są jeszcze Ukrainki, które wprawdzie są znacznie ładniejsze od Polek, ale nadal pozostają zwierzętami. A figlowanie ze zwierzętami jest obleśne. A więc wódka. Wódka jest tam tak tania, że gdybyście wysłali najbiedniejszego bezdomnego z dworca centralnego typowego studenta politechniki pod sam koniec miesiąca, to nawet on mógłby kupić sobie kilkanaście litrów i jeszcze by mu na “małpki” zostało. Wódka jest tak tania, że w niektórych sklepach praktycznie płacą ci, byś tylko wziął kilka butelek.

Co więcej, woda na Ukrainie jest obleśna, zaś napoje kolorowe typu Fanta, Coca Cola, Sprite, etc. robią tam ze zlewek tego, czego nie dopili Polacy (oprócz Cherry Coke, Cherry Coke jest dobra, bo Polacy zawsze dopijają swoją Cherry Coke). Pozostaje zatem pić wódkę, która zabija ten okropny smak Ukrainy w buzi.

Oto jedyny sensowny powód dlaczego Ukraina wygrała Eurowizję. Swoją drogą pokazywanie narzędzi rozrodczych zwierząt jest OBRZYDLIWE.

Oto jedyny sensowny powód dlaczego Ukraina wygrała Eurowizję. Swoją drogą pokazywanie narządów rozrodczych zwierząt jest OBRZYDLIWE.

Tubylcy paradoksalnie mają dość spore poczucie humoru. Otóż, choć są zdecydowanie mniej cywilizowani niż plemiona afrykańskie, nie budują szałasów tylko betonowe bloki. Dla żartu budują też drogi, jednak nie kładą na nich asfaltu. Asfalt przeważnie pokrywa tylko jedną ulicę w mieście. Długie debaty sprawiły, iż odkryliśmy kryterium asfaltowania dróg – zaszczytu “pokrycia” dostępują te ulice, którymi jechał Platini.

Ukraińcy również sami nabijają się ze swojego zezwierzęcenia. Otóż we wszystkich możliwych miejscach zamiast normalnych liter stawiają takie śmieszne znaczki, które do dupy nie są podobne. Naszym zdaniem otwarcie symbolizuje to jak bardzo są oni niepiśmienni.

Najzabawniejszym dowcipem z kategorii “śmiej się z siebie” autorstwa Ukraińców jest jednak ich waluta. Tak zwane “Hrywny” wykonywane są z niskiej jakości papieru toaletowego, zaś jedna hrywna w portfelu to w przeliczeniu około -2,15 złotego, -4,54 dolara i -6,79 euro. Za tyle, to nawet w mordę nie można dostać (w Polsce). Ukraińska waluta poza aspektem czysto humorystycznym (naszym subiektywnym zdaniem trochę lepsza od Mleczki, ale jeszcze nie poziom Raczkowskiego) może pełnić także rolę chusteczek higienicznych, papieru toaletowego, papierowych ręczników, wachlarzy, statków, origami, feng shui i kamasutry. Te tajniki wykorzywania ukraińskiej waluty zostawimy sobie jednak na inną lekcję.

Ukraińska hrywna. Już na samym patrzeniu na to zdjęcie straciłeś około 1,64 złotego.

Ukraińska hrywna. Już na samym patrzeniu na to zdjęcie straciłeś około 1,64 złotego.

Będąc na Ukrainie musicie pamiętać także, że Ukraińcy się nie myją. Dlatego też czyste paznokcie, uczesane włosy czy umyte włosy mogą urazić wodza ich plemienia (a wówczas już nie ma ratunku – do kotła żywcem, bo wierzcie lub nie, ale to właśnie dzikusy robią ze swoimi wrogami [media tego nie nagłaśniają]). Trzeba też uważać na policję, bo gdy inni turyści wezwą ją w nocy na interwencję ta lubi przyjechać… i wypić nam duuużo wódki!

Katecheza: Nie ma po co jechać na Ukrainę. Chyba, że na safari. Żeby nie było, że nie ostrzegaliśmy!

Idą zmiany na lepsze!

Posted by: Jak Żyć on: czerwiec 15, 2009

Pozytywnym bohaterem miesiąca miała być pewna warszawska sieć pizzerii na D (jak np. domino), która w końcu zaturdniła dyspozytorkę będącą w stanie przyjąć zamówienie bez pięciokrotnego zamawiania pizzy. Jak się okazuje nie jest to wcale takie trudne, tym samym rozmowy w stylu

- [JŻ]  Dwie Capri bez sosu na tradycyjnym poproszę.

- [D] Numer telefonu (w domyśle: “, ty chuju!”)

- Bla bla bla.

- Dobrze, adres poproszę.

- Bla bla bla.

- Czy to Warszawa?

- Tak

- Ale czy aby na pewno?

(tutaj pominiemy standardową procedurę, bo kurwielca byśmy dostali zanim przejdziemy do sedna)

- To jaka ta pizza?

- Capri na tradycyjnym bez sosów.

- Nie mamy Capri.

- Jak to?

- (z przekąsem) Jest tylko Capriciossa

(tutaj znowu pozwolimy sobie przemilczeć dłuższą część rozmowy, doceńcie jak wiele kosztuje nas przebrnięcie przez to po raz kolejny, by dać wam pełen ogląd sytuacji)

- A więc Capriciossa? Jakie ciasto? Mamy grube, cienkie i tradycyjne.

- Tradycyjne! I bez sosów.

- Dobrze,  jaki sos do tego?

(…)

- Czy mógłby pan jeszcze raz podać adres?

- Bla bla bla.

- Czy to Warszawa?

- Tak

- Ale czy aby na pewno?

Ale to już przeszłość. Takie historie odeszły do lamusa, a wraz z nimi różne nieprzyjemne żarciki krążące po mieście typu “Co się dzieje z kimś, kogo nie przyjęli na kasę do Carrefoura? Idzie na telefon do Dominium!”

Czoło myślą nie skażone. Tak sobie wyobrażamy te panie co przyjmują zamówienia.

Czoło myślą nie skażone. Tak sobie wyobrażamy te panie co przyjmują zamówienia.

Statystyki

  • 283,828 - Panie spraw, żeby choć co dziesiąty się czegoś nauczył

Napisali o nas

"Jeżeli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka pisania blogów zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM."
POLITYKA 10/2009

"Nie jest ważne czy zgadzasz się z prezentowanymi tam poglądami. Autorzy bloga JakŻyć robią prawdziwe show i tylko to się liczy."
NewsWeek Polska 8/2009

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30