Dnia 31.01.2009 w Ciućkowie Dużym odbył się XVI już Ciućkowski Festiwal Wódki. Zespół JakŻyć nie mógł przegapić takiej okazji i w związku z tym wydarzeniem wysłaliśmy na miejsce naszego specjalnego korespondenta.
Kazik (właściwie Abraham Vodkmann) – Historyk wódki, wybitny jurysta. Od 18 lat związany z Warszawskim Kołem Picia Wódki, od 15 lat czynny działacz Związku Na Rzecz Zniesienia Akcyzy. Prywatnie ojciec dwójki cudownych dzieci, właściciel położonej na Małopolsce winnicy, kolekcjoner kapsli po piwie i jeden z ojców dyrektorów JakŻyć Media S.A.
Na samym wstępie JakŻyć chciałoby obalić nasz kompleks narodowy związany z alkoholizmem. Statystyki dowodzą (i tutaj mówimy całkiem poważnie), że Polska jest jednym z ostatnich krajów UE pod względem ilości spożywanego alkoholu. A skoro informacje są tak radosne – uczcijmy je butelką czystej. Francuzi mają wino, Niemcy piwo, Szkoci whisky, a my, Polacy – mamy wódkę. I właśnie dla Was, nasi drodzy przyjaciele z zagranicy, przygotowaliśmy kolejną katechezę. Musicie bowiem wiedzieć jak robić to, czego każdy porządny Polak uczy się już na pierwszej komunii. Jak pić wódkę!

Niestety JakŻyć nie dociera jeszcze do wszystkich Polaków. Takie są skutki słabo rozwiniętej sieci komputeryzacji Polski.
Analizując grupę przypadkowo wybranych osób w wieku 10-15 lat doszliśmy do wniosku, że historia cyklicznie się powtarza. Pierwszy kontakt z alkoholem rozpoczyna się w wieku 15 lat i wiąże się z chęcią zaimponowania bliskim, przeważnie kolegom, choć patologie Dolnego Śląska przeraziły nawet ekipę Jak Żyć. Niestety młodym na początku brakuje mentorów i autorytetów (dlatego spieszymy z pomocą), w związku z czym mogą nabawić się licznych nieprawidłowych nawyków. Podczas jednego ze swoich sympozjów udzielonych na Uniwersytecie Lwowskim, Kazik reprezentując JakŻyć wysunął odważną tezę, iż prawdziwe doświadczenia alkoholowe rozpoczynają się wraz z momentem pójścia na studia. Teza ta znalazła poparcie pośród zgromadzonych tłumnie na sali studentów.
Aby odnaleźć się w studenckim świecie trzeba umieć dobrze walić gorzałę. Abstynenci nie są mile widziani.
- mówił Kazik, a ukraińscy studenci mimo bariery językowej głośno wyrażali poparcie -
No chyba, że przez chorobę się nie pije… Ale co to za facet, który powie: „Nie, dzięki, nie piję z przekonania…”. Zadajmy więc pytanie o jakie kurwa przekonania delikwentowi chodzi? Mama mu zakazała? Z całym szacunkiem dla takich jednostek, ale w światku gdzie jedna impreza goni kolejną, nie spotyka się to z wyrazami uznania.”
Co najciekawsze, słowa Kazika spotkały się z tak dużym entuzjazmem, że kilka miesięcy później ów zabieg marketingowy chciał powtórzyć były już Prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski. Niestety ze względu na spowodowany tajemniczą filipińską chorobą wirus, Kwaśniewski nie odniósł podobnego sukcesu, jak wysłannik JakŻyć.
Szkoła Picia ((c) JakŻyć 2009)
Zaprawa – jest jedną z najważniejszych części picia. Jemy dużo i tłusto. Nie bez przesady, ale tak żeby zaspokoić pierwszy głód. Warto też pamiętać, by nie przesadzić, bo efekt okaże się odwrotny do zamierzonego. Moglibyśmy Wam całość wytłumaczyć naukowo, ale ponieważ mamy duży autorytet – darujemy sobie.

Fani często przysyłają nam prezenty. Dziękujemy! W zeszłym tygodniu dziewięcioletnia Zuzia z Konina przysłała nam nasze figurki zrobione z kasztanów. W tym tygodniu Ewelinka (22 lata, dobrze się prowadzi) przysłała nam figurki ekipy JakŻyć w kształcie pełnych kielonków. Od lewej - Kazik, Kuba, Ewelinka.
Po posiłku musimy oszacować ile w danym dniu damy radę wypić. Nie trzeba szczególnie długo zastanawiać się nad tą kwestią, bo i tak najpewniej się pomylicie i wypijecie za dużo (bywa). Najważniejsze jest jednak przygotowanie mentalne. Bez tego ani rusz.
Punk trzeci to aspekt opatentowany przez JakŻyć i choć wiele naszych fanek postrzega go jako jakiś specyficzny element gry wstępnej, tak naprawdę ma to spory wpływ na metabolizm. Otóż w trakcie picia rozpinamy paski u spodni. Po raz kolejny moglibyśmy naukowo to tłumaczyć, ale bierzemy pod uwagę autorytarny charakter tego bloga, itp., itd. W tym miejscu warto powołać się na fragment naszego lwowskiego sukcesu:
Dlaczego tak dużo osób wymiotuje? Mają zaciśnięte paski po cyce, najedzą się jak dzikie świnie, a potem przypał murowany. Polecam także technikę “na stojaka”. Czyli rozpinamy pasek i do każdego kielona, bądź grzdyla, wstajemy.
Jedni piją z naparstków, inni z kielonków (to my!), jeszcze inni ze szklanek (to my!), a ludzie z żelaza (to my!) piją z gwinta. Przy piciu z tego ostatniego trzeba zachować szczególną ostrożność, bowiem zbyt szybkie przyswojenie zbyt dużej ilości alkoholu na raz kończy się tragicznie. Lepiej rozłożyć to nawet na trzy szybko wypite kielonki.
Nie przegryzaj. To jakaś bzdura, którą Artur wypowiedział do Bartka w 543 odcinku naszego ulubionego serialu, czyli “Pierwszej Miłości”. Spójrzcie sobie jak ten człowiek wygląda zanim posłuchacie jego porad. W piciu wódki ważne jest także odpowiednie towarzystwo. Muszą to być prawdziwi ludzie renesansu, którzy są w stanie pobełkotać na każdy temat, a ich nastrój jest zmienny niczym nastrój kobiety.
Dobra popita to tajemnica sukcesu. W zależności od możliwości finansowych nadaje się do tego wszystko, choć zagotowana woda z kranu, a także ciepła herbata nie spełniają tej funkcji najlepiej. Jako rzetelni autorzy bloga, którzy czują się odpowiedzialni za Wasz los przetestowaliśmy blisko stop napojów i poza wyżej wspomnianymi reszta (wliczając karotkę) uzyskała średnią powyżej 3.0. Przypominamy jedynie, że z wódką nie należy pić Cherry Coke. Nie chodzi tu o walory smakowe, ale o uniknięcie świętokradztwa.

Wielokrotnie w listach prosicie byśmy publikowali autorskie ilustracje. Postaraliśmy się wyjść na przeciw Waszym oczekiwaniom.
Jak pić gdy nie chcemy pić, a odmówić nie wypada? JakŻyć nie zna pojęcia “nie chcemy pić”, jednak lata obserwacji nauczyły nas kilku wniosków. Po pierwsze (primo) – wódka wsiąka w dywan. Po drugie (primo) – wódka miesza się z popitą. Po trzecie (primo ultimo) – przy trzecim kielonku wszyscy chcą już pić. Istotną kwestią jest także technika picia. JakŻyć preferuje metodę “wszystko na raz”, picie wódki łyczkami jest niemęskie, ale przede wszystkim szkodzi zdrowiu (ok, tym razem nie wiemy w jaki sposób, ale zaufajcie autorytetowi JakŻyć).
Elementarnym składnikiem każdego kieliszka jest odpowiednio wymówiony toast. W zależności od sytuacji – często może być związany z okazją (zdrowie pary młodej, zdrowie jubilata, zdrowie solenizanta), choć czasem bywają też bardziej fantazyjne (“pod te dupy”, “pod tą sesję”). Reguła jest taka, że pierwsze pięć toastów jest dość wyraźne i sensowne, następne pięć nadal brzmią dość wyraźnie, zaś po dziesiątym toastem jest wszystko, co fonetycznie przypomina frazy “Dajwhq ajsdhjsqs whdfahuw asjdah!”, “Pospadso kqjlwekjq xzczxci pqwopeq mdamkadmk!!!”, “hjkasdjahjhsqwjjqwh cjzociozioc oqwdkqwkw!” czy “AJIdoaoqw jkjdakjk iqiewui pczxop”.
To w zasadzie wszystko, co chcieliśmy Wam powiedzieć o piciu wódki. Znamy jeszcze wiele tajników tej trudnej sztuki, ale zabierzemy je ze sobą do grobu. Podobnie – darowaliśmy sobie pisanie o oczywistych oczywistościach. Zaś naszym najwierniejszym fanom mianem refleksyjnego podsumowania dedykujemy też piosenkę o życiu piciu:
(w tym miejscu miało być “Niepokonani” Perfectu, ale dla jednego motta “trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym” nie będziemy psuć nastroju, niech się więc dzieje wola nieba!)
Katecheza #6: Przeliczaj na promile, a nie litry, wówczas nie będziesz miał sobie równych.












