Ta letnia dekadencka atmosfera nocna to najpiękniejsza rzecz w świecie, gdy jeszcze jesteś pijany, ale wciąż nie masz kaca, gdy zapach klubów i alkoholu miesza się z powiewem świeżości nocy, a światła miasta witają w ramionach swojej metropolii. I wracasz nocą do domu, odpalasz papierosa, siadając z laptopem na balkonie poetycko przelewając swe myśli na bloga, po czym gasisz papierosa, bo przecież nie palisz. I co ta paczka w ogóle robiła w twojej kieszeni?
Takich nocy na balkonie było wiele, jak to latem i choć nie zawsze z papierosami, zawsze coś się paliło. A jak nie coś to cygara, a jak nie cygara to zasłony. I to od tego czasu właśnie obaj preferujemy rolety.
I ten pamiętny balkon, z którego widać raz Wawel, raz Pałac Kultury, a jeszcze innym razem Wisłę, widząc niedopalone pety, które są śladem po tym, jak rozgrywały się tam ludzkie tragedie. To tam koleżanka żaliła się, że rzucił ją chłopak, a kolega, że nie zdał egzaminu. Inny kolega przyznał się właśnie tam, że jest gejem i nigdy więcej już nikt go nie zaprosił.
Ale najlepiej jest zawsze nad morzem, nad naszym polskim morzem, gdzie delikatna bryza spowija twe ciało i jak nigdzie na całym świecie, miast na kraby i rozgwiazdy, starasz się unikać resztek żubra. Gdzie w pobliskiej dyskotece leci “hit my heart” i on pewnie nawet zaraz hit, niekoniecznie heart, ale ona wciąż udaje, że o tym nie wie. I zaraz potem upadając mu do kolan w takt muzyki potrząsając głową robi bardzo zaskoczoną minę.
Noc letnia i nowe znajomości, gdy spotykasz zmęczone nektarem młode damy, które nagle znikają w popłochu, by na ich miejsce pojawiły się dwa największe pasztety na całej plaży. I ten moment, gdy dyskretnie starasz się ewakuować i nieopodal stoi ona. Kobieta twojego życia. Piękna, po politologii, patrzysz jej w oczy, a ona uśmiecha się zachęcająco i mówi słowa, o których pamiętać będziesz jeszcze do świtu, “200 złotych”.
I ta letnia przygoda, gdy jedziesz w nieznane, ewakuując się z nudnej imprezy wsiadając do taksówki z kolegami, ale ponieważ to jest w Czarnogórze, a taksówkarz nie zna języków obcych, wiezie was do klubu dla gejów. I to zaskoczenie, gdy wchodzisz do środka kuszony przez dwie najseksowniejsze bramkarki jakie widziałeś w życiu, a potem to uczucie, gdy klub jest pełen gejów, a uciekając w kierunku wyjścia, jeden z nich klepie cię po dupie. I te ustalenia z kolegami, że nigdy więcej nie będziecie o tym rozmawiać, a jak napiszecie na blogu i znajomi nam to wypomną, to się tego wyprzecie i powiecie, że to była tylko fikcja literacka.
Albo Krupówki nocą. To wspaniałe uczucie, gdy nie ma tam już tego całego tłumu, lecz pozostała niesamowita, góralska atmosfera. I jesteście tak pijani, że nie pamiętacie, jak trafić do pensjonatu. Że było jakoś pod górę. Więc idziecie. I lekko skacowani nad ranem dzwonicie do najlepszego kumpla i mówicie, że krzyż jak stał, tak stoi, ale zajebali Pałac!
Czasem jest tak, że nocą zostajesz w mieście, bo takie rzeczy nie dzieją się w dzień. Ludzie nocą są lepsi, bo śpią wówczas zmęczone swoim skurwysyństwem chwasty. Od klubu do klubu samotnie szukasz szczęścia, a idzie tak mizernie, że chyba wkrótce wrzucisz na facebooka swoje nagie foty. I przemierzasz ulice okraszone światłami miasta w słuchawkach słysząc wersety Eldo i pytasz się w duchu “kurwa, stary, jak ty zrobiłeś karierę?”.
I wsiadasz w metro jadąc na Młociny (już nieaktualne), na ostatniej stacji zapominasz wysiąść, a obsługa metra zapomina ci o tym przypomnieć. Budzisz się tam, gdzie zakręca metro. Panikujesz. Piszesz o tym na Facebooku, panikujesz. I nagle znów pojawia się światło. Ludzie jadący do pracy na poranną zmianę patrzą na ciebie z pogardą. Haters gonna hate!
I noc kończy się wraz z nadejściem świtu, gdy robi się jasno i świat budzi się do życia. I wtedy właśnie sen się kończy. Dotychczas wieńczył go ciepły kebab, ale na skutek zaistniałych okoliczności nowy rok akademicki przyniesie zmiany.
Katecheza: Nic dobrego nie dzieje się po 5 rano.
Ps. Fejsbuk




Wyjątkowo słuszna katecheza…
Takie zmiany, że zapewne kebab podrożeje bo dostawca musi nowy lokal skombinować ;P
Gdzie jest katecheza pytam się!?
Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). A zapomnieliście o takich wspaniałych atrakcjach wakacyjnych jak: wczasy w siodle, w gospodarstwie agroturystycznym, kiedy to walisz się z konia prosto w krowi placek; albo też wczasy w lesie – gdy wpierdalając muchomora czewonawego, z któym pomyliłeś muchomora czerwonego, zammiast halunów masz zajebisty ból brzucha, wymioty i światłowstręt; albo wczasy nad jeziorkem gdzie skacząc po pijaku, z rozbiegu do wody łammiesz sobie kręgosłup w odcinku szyjnym, bo ktoś zacumował łodkę pod pomostem…Przykłady dobrej zabawy wakacyjnej są niewyczerpane.
Pozdrawiam Mirek
Zamiast kebaba będzie czerstwa bułka z nocnego zagryzana na skwerze podwawelską :-)
DAWAJ NA KEBAB NA MALBORSKĄ JEST TO NAJHUJOWSZY KEBAB W MIEŚCIE SAMA CEBULA I JAKIEŚ OCHŁAPY KOTLETA. STARA KURWA LADACZNICA MIEDŹ LEGNICA
Prawie popłakałam się ze wzruszenia! Cudowna noteczka!
Czemuż, ach czemuż zbliża się koniec wakacji? ;(
Po każdym kierunku studiów można nie mieć pracy jeśli jest się dupowatą ciotą. Ale może to lepiej, że taką złą reklamę robicie politologii… Mniejsza konkurencja dla mnie. A ja już swoje perspektywy widzę.
Z katechezą nie zgodzę się do końca. Czasami bywa tak, że po 5 dzieją się całkiem dobre rzeczy, zależy z kim i gdzie wraca się z klubu. Jeżeli trafi się piękna, niekoniecznie po politologii, dama, to jest już duże prawdopodobieństwo, że będzie gdzie pospać do 12 (?) no i oczywiście zjeść śniadanie (obowiązkowo popijając Cherry Coke).
@krotkahistoria:
Hmm, po 5 to już raczej wszystkie piękne damy są zajęte…
piękny tekst ;)
Ale w kwestii kebabów w centrum to słyszałam, że z tą hurtownią mięsa to była tylko kaczka dziennikarska i mięso było przechowywane tylko przez jednego właściciela który ma dwie budki…
@Uncle Demotivator:
Zależy o której zacznie się podboje. Moim zdaniem godzina 5 nad ranem to najpóźniejsza pora kiedy trzeba przenieść imprezę w bardziej kameralne miejsce, na rozpoczęcie podbojów to już stanowczo zbyt późno.
zatęskniłam za takimi czasami i doczekiwaniem świtu na balkonie ;)
ale góralskiej atmosfery na Krupówkach w życiu nie poczułam, a bywam tam bardzo często…
@krotkahistoria:
Niezależnie od tego, o której zaczynasz podboje, to o 5 rano za wiele nie ugrasz – jaka normalna kobieta będzie czekać do tej godziny? Prędzej pójdzie spać sama.
@(L)ESZEK
MALBORSKA NAJHUJOWSZY KEBAB W WARSZAWIE BRUDNY TURAS GOŁYMI ŁAPSKAMI SURÓWE CIŚNIE W BUŁE BYŁEŚ NA RADOMIAKU POZDRO
@Uncle Demotivator:
Widać trafialiśmy na inne kobiety ;)
kiedy człowiek zachwyca się pięknem krupówek to już jest sygnał, najwspanialsi, że najwyższa pora na odwyk.
S.
Jak się jest “tak pijanym”, to świat potrafi stać się magicznie piękny – i w ten oto sposób i Krupówki zachwycają pięknem ;)
kurwa luksor jebana legia zawsze i wszedzie HWDP
pozdrowienia z zakladu poprawczego jaktorowska
oj taaak, poimprezowe przesiadywanie (od 5) na balkonie i czekanie godzinami na słońce (bo się ma balkon od zachodu) w te niezliczone letnie noce ( i dnie) … w towarzystwie papierosowej mgły i zimnego piwka atmosfera jest wręcz mistyczna. I jakie myśli do głowy przychodzą! Są one równie genialne co niespodziewane i ulotne. W każdym razie choć przez moment mamy świadomość, że oto rozwiązaliśmy wszelkie problemy nie tylko trapiące nas ale i całą ludzkość. A, że ulotne to przekonujemy sie zaraz po obudzeniu (ok 16) kiedy to okazuje się, że nic, zupełnie nic konkretnego (prócz naglącej potrzeby skorzystania z toalety oraz wlania w siebie co najmniej 5 l wody – w którą oczywiście znowu zapomnieliśmy się poprzedniego dnia zaopatrzyć, a teraz jest niedzielne popołudnie i najbliższy sklep to pieprzony carefour z wiecznymi kolejkami w Złotych Zasrasach) nie przychodzi nam do głowy.
Tak, niezapomniane są to chwile i zawsze chętnie się na nie czeka (do następnego wieczora, w końcu wakacje, nie?!)
Pozdr, świetny blog ^^
Drodzy autorzy, eksperci i nauczyciele życia, chodźcie na piwo! :)
Ja się pytam gdzie są nowe wpisy? Co robić, jak żyć?
od wielu tygodni zaglądam na wasz portal- jesteście genialni!
Czekam na nowe posty.. Pozdrawiam :-)
Słodkie to wasze nowe różowe tło! <3
„kurwa, stary, jak ty zrobiłeś karierę?”. rozwalilo mnie to :D
miodnie!
pięknych kolęd były to fragmenty najlepsze, miło aż tłuściutka zazdrość podchodzi do gardła żeby następnym razem samemu odważyć się opisać swój nocny szwędacz.
ps. jak się właściwie mówi: “po politologii” czy “po patologii”? ;)