Jeśli chodzi o twory popkultury, to z religiami rywalizować może chyba tylko Coca Cola (co zresztą staraliśmy się udowodnić naukowo i historycznie). O ile jednak Cola to sprawa życia i śmierci, tak religie często bywają zabawne. A najzabawniejszą z nich jest ateizm. Dziś jest poniedziałek, 28 lutego, my mamy kolejny dzień przestawiania [jeśli chcecie zrozumieć na czym on polega, to musicie czytać od końca] i nie moglibyśmy w tej męczarni zapomnieć o czytelnikach Jak Żyć.
Ateizm niestety już dawno przestał znaczyć “mam na to wyjebane”, a szkoda, bo takich ateistów nawet szanowaliśmy. Dziś jednak jest to święta wojna ze wszystkimi wyznającymi kult od Jahwe po Kubusia Puchatka. Ateistów się nie wybiera, a my z rynkowymi trendami jak zapewne wiecie nie polemizujemy. Dziś nauczymy was zatem jak być dobrym, nowoczesnym ateistą.
1. Poznaj swojego boga wroga
Ponieważ nie wierzysz w żadnego z bogów świata kup sobie Biblię, Koran, Torę, a nawet “Strażnicę“, choć akurat ta ostatnia w polskich domach gości częściej niż nawet papier toaletowy. Przeczytaj je wszystkie dokładnie, poświęć dwadzieścia lat życia na ukierunkowane pod to podróże na świecie, ukończ teologię, religioznawstwo (pobieraj zasiłek), następnie przeczytaj apokryfy, zbadaj kontekst kulturalny, historyczny i fikcyjny. By polemizować z katolikami obejrzyj całego Supernaturala, a by wejść w dyskusję z muzułmanami przejdź kilkukrotnie wszystkie części Prince of Persia, by zaraz potem uświadomić sobie, że to kurwa nie ta epoka.
2. Ciesz się swoim ateistycznym życiem.
Kiedy jesteś dobrym ateistą pamiętaj by cieszyć się życiem, np. jeżdżąc po świecie autobusem i w koszulce poobklejanymi napisami “There’s probably no god, now stop worrying and enjoy your life”.
3. Głoś niedobrą nowinę
Kiedy już uznasz, że o religiach świata wiesz więcej od samego papieża znajdź chętnych, których to interesuje. To jest ten trudny moment w byciu dobrym ateistą. Pijani znajomi prawdopodobnie nie będą zapatrywać się na ten temat ze szczególnym entuzjazmem (choć są wyjątki, a ten temat poruszył w swoim własnym show Kuba), natomiast tournee od domu do domu w Pcimiu Górnym prędzej czy później skończy się analną konfrontacją z widłami Sołtysa (zwłaszcza, że Pcim Górny to ostoja polskiego katolicyzmu w myśl zasady “każda wieś posiada najstarszy kościółek w Polsce”).
Kiedy błędy młodości się zagoją przenieś się do internetu. Koniecznie załóż konto na racjonalista.pl. Uprawiaj autoerotyzm przy artykułach, googluj zdjęcia autorów i uprawiaj autoerotyzm przy ich fotografiach. Jako zawodowy ateista poświęcaj każdego dnia około ośmiu godzin na odwiedzanie forum dyskusyjnego filmwebu, gry-online i pudelek.pl. Pytaj czy gdyby istniał Bóg, to kiedykolwiek w mediach zaistniałaby Jolanta Rutowicz.
4. Nie bój się śmierci
W końcu nikt się nie boi. Tak bardzo się jej nie bój, że przez pół godziny opowiadaj jak masz w dupie, że po śmierci będą cię jadły robaki, bądź taki obojętny, że aż zapal papierosa gdy z pewną miną opowiesz wszystkim, że po śmierci nie ma nic, podkreśl kilkunastokrotnie, że masz totalnie w dupie, gdzie zostaniesz pochowany choć co najmniej trzy razy w tygodniu publicznie nie możesz przełknąć tego, że kogoś tam pochowano na Powązkach, a kogoś tam na Wawelu (to ostatnie jest akurat trudnym tematem, ale gdyby była to na przykład transakcja wiązana “dwa w jednym” to taki Wawel bralibyśmy swego czasu ciemno).
O tym, że nie boi się śmierci przez 25 minut przekonywał na przykład Jerzy Urban w programie Kuby Wojewódzkiego. Między wierszami, sam chyba nawet nie wie kiedy dokładnie, kilkukrotnie przyznał też, że jest mendą, kanalią, złym człowiekiem, a wszystkie odznaczenia i nagrody dostał niesłusznie. Urban został intelektualnie wyruchany, a legenda głosi, że po intelekcie zawsze przychodzi kolej na stado murzynów. Taaaak, lubimy program Kuby Wojewódzkiego, który pod pozorem banału mówi o rzeczach ważnych. Jest dobry prawie tak bardzo jak nasz blog. Wszyscy trzej jesteśmy fenomenem w tym kraju.

Musieliśmy posprzątać, a do wyboru była tylko playlista z YouTube... I tak sobie już od 3 godzin leci w tle. Zaraz gościem będzie Kazimieła Szczuka, kobieta niezniewołona! Ach, atrakcje "dnia przestawiania"...
5. Módl się za naszych braci, ateistów zniewolonych
Przydarza to się szczególnie naszym braciom w niewierze w młodszym wieku, choć czasem trwa i przez całe życie. Przez piekielne zastępy Watykanu ciągani w kierunku Świątyni w każdą niedzielę i święta poddawani są pogańskim rytuałom i muszą opowiadać wysłannikowi piekieł o swoich szatańskich występkach. Krzywią się i szamotają, lecz moc zniewolenia jest ogromna. Czują się z tym okropnie, a ich ludzkiej godności nie osłodził nawet komunijny rower, bierzmowalny laptop czy wreszcie ślubna dupa, choć może akurat w tym wypadku jest to zrozumiałe, bo pukanie panienki w ciąży (= grubej panienki) jest obleśne.
Kiedy mama nie patrzy, ateista zniewolony zrzuca plastelinę ze szkolnej ławki, zakłada na nim nogę na nogę, odgryza kawałek snickersa i upewniając się, że patrzą wszyscy koledzy stwierdza “bóg? przereklamowana sprawa”.
6. Zachowaj pokerową twarz to krok piąty zwany też “na Piotra Najsztuba”.
Ateista jest wiarygodny tylko wtedy, kiedy jego mina wyraża chłodne znudzenie otaczającą go rzeczywistością, która jest naturalnym następstwem przemieszczających się elektronów. Ważne jest jednak, by pokerową minę zachować w każdej sytuacji, kiedy ukaże się nam płonący krzak należy skwitować to słowami “o, płonący krzak”, a w innych okolicznościach adekwatnymi “o, ptak nasrał mi na głowę” i “o, właśnie rucha mnie stado murzynów” (pod żadnym pozorem nie wolno równocześnie ustawiać tego jako swój status na fejsie, burzy się to z wizerunkiem zimnego skurwysyna).
7. Feel the difference (“Poczuj różnicę” – wyjaśniamy czytelnikom po politologii)
Jak przystało na porządnego ateistę stanowczo odetnij się od tych wszystkich pogańskich rytuałów. W pokoju na ścianach miej zawieszone jedynie zdjęcia Stephena Hawkinga i czasem mów do niego jak ci minął dzień (nie ma się czego wstydzić, to zupełnie normalne). Posiadaj grupkę historycznych i fikcyjnych postaci, takich proroków ateizmu, z których słowami się zgadzasz i staraj się wdrażać je w życie każdego dnia. Staraj się przynajmniej raz w tygodniu uczestniczyć w jakimś spotkaniu czy ciekawym wykładzie dla ateistów, w których dowiesz się jeszcze czegoś więcej o tym dlaczego nie wierzysz w żadnego boga, na koniec obalcie dobre winko i zjedzcie razem ciasto. Jeśli jesteś metalem to noś na szyi pentagram, żeby wszyscy wiedzieli, że przypadkiem nie jesteś wierzący i że jesteś groźny, a szatan (w którego już przeważnie wierzysz) to twój kumpel.
Katecheza #334: Dziś nie ma miejsca na ateizm bierny. My, dobrzy ateiści XXI wieku musimy walczyć o nasze przekonania, o to w co wierzymy.



Za cały wpis, ale przede wszystkim punkt siódmy, to przyznałabym Wam Pulitzera, gdybym tylko mogła. Coś pięknego…
Gdzie się można zapisać do tej organizacji? Czy spotkania mają zapewniony catering? Czy jeżeli mają zapewniony, to jest to catering na ciepło czy na zimno?
Cholera, czuję się zacofany… Ja nadal po prostu mam na to wyjebane.
Ok, zaczynam od dzisiaj. PS. Gdzie mogę nabyć ikonę Stephena Hawkinga? (Teraz to im dogadaliśmy, nie Stephen?)
Chciałam to jakoś skomentować na znak, że tu byłam, że mi się podobało, ale nie mam naprawdę nic do dodania.
Ja też mam na to wyjebane, ale jakoś nie czuję się w związku z tym zacofana…
Watykan zakładał panowanie papiestwa nad całym światem.
W dyktacie papieża Grzegorza VII z roku 1075 czytamy między innymi:
Art. IX- “Wszyscy książęta mają całować stopy papieża”.
Art.XIX- “Nikomu nie wolno papieża sądzić”.
Art.XXII- “Kościół rzymski nigdy nie błądził i nigdy nie zbłądzi”.
Art.XXVII- “Papież ma prawo zwalniania poddanych z wierności dla władzy państwowej.
Aż trudno sobie wyobrazić jak wyglądał by świat gdyby się to ziściło.
odnosnie SH:
http://www.koolmeme.com/10/CDCC69_detail.jpg
“Mieć na to wyjebane”, czyli stara dobra klasyka, wymagało zdecydowanie mniej zachodu. Za ambitnie, to jak full etat, lecz bez świadczeń. Ufff…Zdecydowanie tylko dla hobbystów i to po wygranej w totka.
Ale sama analiza, głęboka i dosadna, jak po spotkaniu z widłami sołtysa ;) ;p
Pozostanę agnostykiem, to level dla niezaawansowanych, którzy nadal mają wyjebane na…
Chylę czoło za tekst, szczerze rozbawil i oświecił.
pozdrawiam.
Sintheab
http://www.sintheab.wordpress.com
Bardzo dowcipny tekst!
Doszłam do pkt 7 i pomyślałam o Hawkingu…a tu bach, przytoczyliście jegomościa:) A o co kaman, o jego wypowiedzi typu “Boga nie ma, jestem ja i wszystko już wiem”… I tu PARADOKS- człowiek który “wie wszystko” jest pierdolonym warzywem który dzięki swojej technologii palcem czy myślami (whatever that’s not the point) porozumiewa się ze światem… Mieć pęd do nauki, chęć poznania świata to jedno… zalać się pychą i udawać Boga kiedy ktoś za ciebie wyciera dupę to już zupełnie inna sprawa.
wpis spondżi ale nikt z was nie ma racji oprocz mnie.
dno… fajnie tak popisać bzdury, o czymś o czym nie ma się pojęcia?? a z tym powtarzającym się “stadem murzynów” to jakiś kompleks masz?? jakieś wspomnienie cię męczą…?
mariamagda,
ale o co ci chodzi ja nie rozumiem fajna nocia taka rzyciowa
chyba mariimagdzie uraziliscie uczucia religijne, wstyd! jak was pierdolnie ateistyczny piorun to dopiero bedziecie zalowac
Witam. Tekst bardzo śmieszny nawet spowodował cień uśmiechu na mojej twarzy. Tak się zastanawiałem czym jest ateizm? Porównałem ludzi niewierzący w Boga i w niego wierzący i doszedłem do wniosku ,że pomiędzy tymi dwiema grupami istnieje równość. A dlaczego? Ponieważ nie ma empirycznych dowodów na Jego istnienie jak i nieistnienie. Tak więc obie grupy nie mają pewności czy Bóg ingeruje w nasze życie czy też nie i czy jest życie po śmierci lub nie ma. Oczywiście pytań jest więcej na ten temat ale nie będę aż tak się rozpisywał. Ludzie kiedyś wierzyli ,że piorun jest znakiem od Boga aż do momentu naukowego poznania zjawisk atmosferycznych dlatego też wierzę ,że na wiele ciężkich zagadek na ,które nie ma na razie odpowiedzi z czasem wynikną racjonalne wnioski aczkolwiek nie jest to powiedziane do końca i może się okazać ,że jednak Bóg istnieje i się mylę. Piszę tu tylko dlatego żeby pokazać mój punkt widzenia na sprawę ateizmu i wiary. A tekst według mnie odnosi się do tak zwanego pop-ateizmu ,które członkowie raz ,że są przekonani o braku Boga czego w żaden sposób nie mogą udowodnić i lansują się w ówczesnym społeczeństwie na osoby światłe tworzące kanony przyszłych pokoleń.
Głąbie, tezą autora artykułu było to, że fanatyczny ateizm stworzył sobie własną “religię nie-wiary” co jest w dużej mierze prawdą.
@Bambus – akurat nieistnienie Boga jest empirycznie oczywiste. A widziałeś go, a słyszałeś, a dał Ci się złapać za rękę? To właśnie oznacza empirycznie. Empirycznie Bóg nie istnieje. Co ciekawsze – teologie same to stwierdzają. Wiara zakłada, ze czegoś nie można doświadczyć empirycznie. Jeśli coś da się potwierdzić empirycznie = jest to faktem = wiemy że to jest. Wiemy, nie wierzymy. Doświadczenie empiryczne Boga oznaczałoby koniec wiary.
Udowadnianie istnienia/nieistnienia Boga za pomocą nauki zachodniej to jak opisywanie ducha poezji za pomocą matematyki.
Bjergen – ostatnie zdanie mojego tekstu odnosi się do Ateizmu jako pop-kultury a wcześniejszą wypowiedź skwitowałem jako mój punkt widzenia wiary.
mcDoris – masz rację źle wyraziłem swoje myśli i rzeczywiście nie ma empirycznych dowodów na istnienie Boga. Miałem tu na myśli porównanie osób wierzących i nie wierzących i postawienie między nimi znaku równości. Oczywiście ,że nie ma empirycznych dowodów bo by już nie istniała wiara jak wyżej napisałaś.
@mcDoris – A cuda, których istnienie i prawdziwość potwierdzają nie tylko komisje kościelne (swoją drogą bardzo skrupulatne i odrzucające bardzo dużo domniemanych cudów), ale także lekarskie nie są swojego rodzaju pośrednim dowodem? Warto trochę tak na to spojrzeć. Do tego nie mamy w zwyczaju sprzeczać się z relacjami świadków historii antycznej, ale z relacjami zawartymi w Biblii już tak. Ciekawe, prawda?
Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Temat jest poważny więc i mój koment będzie poważny. Czy nie zauważyliście, że bycie niewierzącym jest obecnie tak popularne jak kiedyś bycie religijnym. Świat stanął na głowie: ci, którzy kiedyś stanowili awangardę ludzkości i wątpili w istnienie w Boga – ateiści, zajęli wspócześnie miejsce dawnych czernosecińców a światłe umysły jak np. Kołakowski, czy Tishner staneli po stronie wierzących. Ja żeby nie ulegać bydlęcym instynktom wystepujacym w sieci – które każą stawiać materię na miejscu Boga mogę stwierdzić zupełnie świadomie – Bóg istnieje, a że zawsze miał poczucie humoru więc po śmierci każe wszystkim tym niewierzacym w niego, ale w Hawkinga (jeśli tacy w ogóle są bo, in articulo mortii wszyscy ci agnostycy zwykle się nawracają – przyjmują komunię, ostatnie namaszczenie i żałują za grzechy) stać w długiej i nudnej kolejce czyśca zanim przestąpią progi niebieskie i św. Piotr załatwi im skierowanie do najniższych chórów anielskich, bo naprawdę złych i potępionych – jak Hitler czy Stalin to ze świecą szukać tak, że w piekle wieje chłodem i pustki tam wielkie.
Pozdrawiam Mirek
Mieszkasz w Polsce i trudno Ci sobie wyobrazić władzę kościoła? No, nie ściemniaj!
http://demotywatory.com/2098
Ten tekst jest boski!Dawno nie czytałam nic tak zabawnego. I nawet nie doszukiwałabym się u autora żądzy krytyki – to prostu szyderstwo satyryczne najlepszej klasy, bardzo inteligentnie napisane, pomimo murzynów.. Tak trzymać. Chcę więcej!
A mnie to nawet wyjeb…ali z racjonalista.pl . O jakżesz się ze mnie śmieli kiedy to skrytykowałem ich śluby humanistyczne i inne ceremonie. Stwierdziłem po prostu ze są nową sektą tyle że ateistyczną. Mają swoich kapłanów (mistrzów ceremonii), którzy na razie bezpłatnie udzielaja ślubów humanistycznych i przewodzą ceremonią nadania imienia ale już za 50 lat będą brać za to pieniądze i stworzą nowy kościół tyle, że ateistyczny. I za to mnie wywalili. Ci ateiści. Ateiści, którzy mienią się ateistami, a tak naprawdę chcą stworzyć kościół w którym będą coś znaczyć. Ponieważ w katolickim już nie mogą nic zdziałać to postanowili założyć swój. Z kapłanami (mistrzami ceremonii) i obrzędami (śluby humanistyczne i ceremonie nadania imienia).Generalnie to takie samo g…. jak sekta r-k. Pozdrawiam
fajno fajno palec w łajno