Powiedzcie nam: jak to jest żyć będąc przez kilka lat okłamywanym? Albo nie, lepiej nie mówcie bo zaraz w komentarzach zwali nam się tu całe stado byłych żon, kochanek, w świrówku też na pewno kogoś okłamywali. JEDNAK NAS TO NIE INTERESUJE. W każdym razie z przykrością stwierdzamy, że żyliście w kłamstwie, a delikatniej rzecz ujmując: w niewiedzy. Nie mówiliśmy Wam całej prawdy. Cherry Coke prowadzi do zbawienia, ale nie w pojedynkę. Jest tylko elementem układanki. I o tym właśnie będzie nasza dzisiejsza katecheza.
Ponieważ nasza misja edukacyjna niechybnie powoli zbliża się ku końcowi, intelektualnie i mentalnie jesteście zapewne gotowi by poznać w końcu kolejne dzieło stwórcy i choć Watykan nie do końca się z nami w pewnych kwestiach zgadza, wierzymy, że sakramentalne spożycie Cherry Coke i pizzy w pełni prowadzi do zbawienia.
Pizza, wedle wiarygodnych źródeł wiedzy (czyt.: Wikipedii) pierwotnie wywodzi się ze starożytnej Grecji. Ponieważ jednak Grecy lubowali się w mieszkaniu w beczce, ładowaniu się wzajemnie w dupę oraz wygłaszaniu długich filozoficznych wykładów (też byśmy stali i godzinami pierdolili, jakbyśmy nie byli w stanie usiąść) tradycja ta zaginęła. Reaktywowali ją w 1899 roku Włosi tworząc pizzę nieco bardziej współczesną – Margheritę. Ponieważ był to wówczas kraj rozbity i biedny w skład pizzy wszedł tylko ser, bazylia i pomidory. Do dziś jest to ulubiona pizza nieco uboższych studentów, ale przede wszystkim mend społecznych, które tak naprawdę nie lubią pizzy, ale mają chociaż na tyle dużo godności by się do tego publicznie nie przyznawać.
Na przestrzeni dziejów pizza ewoluowała, zmieniały się jej gatunki, kształty i rodzaje. Amerykanie, najlepszy naród świata, którego średnia wagowa wynosi jakieś 130 kg na dziesięciolatka, postanowili dodać trzy razy tyle ciasta żeby przypadkiem i w tym nie przegonili ich Chińczycy. Jakiś Turek w drodze do Niemiec źle skręcił w Austrii i tak oto już we Włoszech stworzył Calzone, która niegodna jest miana pizzy, bowiem wszyscy chyba wiemy, że to po prostu taki niedojebany kebab. Komercjalizacja naszych czasów doprowadziła do powstania pizzy z mrożonki co metaforycznie rzecz ujmując jest takim samym jedzeniem pizzy jak posuwanie trupa gorącym seksem z przed chwilą poznaną w klubie “ósemeczką”* (która na dodatek nosi w portfelu aktualne wyniki badań).
Dziś pizza to coś więcej niż jedzenie. To rytuał społeczny. Grupki znajomych spotykają się, by spożywać razem pizzę, choć zawsze trafi się jakaś menda, która nie ma ochoty, a potem zanim się obejrzysz wpierdoli ci 3/4 pizzy, a ponieważ nie kupiła sobie zapobiegawczo zimnej Cherry Coke, popije wszystko twoim ulubionym sosem pomidorowym. Takich ludzi staramy się eliminować z naszego otoczenia, zaś premier obiecał nam ustawę depenalizującą morderstwa na osobach, które nie szanują tradycji spożywania pizzy. Szybki słowniczek, gdy ktoś próbuje przyssać się do twojej pizzy:
- (przy zamawianiu) nie można zamówić tylko jednego kawałka
- na pewno? nie wiem czy możesz tak lekką ręką szastać kaloriami (gdy dziewczyna)
- na pewno? nie uwierzysz co pisali ostatnio w wyborczej o sosach czosnkowych z tej pizzerii (gdy chłopak)
- w lodówce masz jajka, idź zrób sobie jajecznicę
- chętnie bym się z tobą podzielił, ale ja zawsze lubię oblizać świeżo przywiezioną pizzę
Można też wycierać pizzę papierem toaletowym, tak robi jeden z naszych kolegów, a wszystkim wmawia, że w ten sposób ją odtłuszcza. Nie gwarantuje to stuprocentowej skuteczności, ale pizza jest rzeczą, o którą warto walczyć. A my, jako typowi jedynacy (Kazik ma siostrę, ale nie kocha jej na tyle by dzielić się pizzą) nie lubimy oddawać tego co nasze. Akceptujemy instytucję zamawiania pizzy “na pół” gdyż każdy ma klarownie wytyczone granice. Jednak prawdziwą atrakcją jest jedna pizza na głowę: na cały dzień, a jak dobrze pójdzie to może jeszcze na jutro rano. Dietetycy swoje, ale Jak Żyć głosi: nie ma pożywniejszego i zdrowszego śniadania niż zimna pizza zaraz po przebudzeniu.
Pizza powinna być okrągła, nie kwadratowa, ani nie prostokątna. Okrągły kształt pizzy symbolizuje otaczającą nas we wszechświecie harmonię, równość i braterstwo. Jej wygląd nie jest przypadkiem. Choć pizza własnej roboty jest niewątpliwie smaczna, to jednak pozostając w erotycznych analogiach – wolimy gdy zajmują się tym profesjonaliści. Choć “z niejednego pieca już jedliśmy” najbardziej potrafią zadowolić nas pracownicy warszawskiej sieci La Torre oraz sieci Da Grasso. Jest jeszcze Dominium, ale oni niestety żerują głównie na studenckich zniżkach, nikt normalny nie je bowiem w dzisiejszych czasach pizzy, na którą najebano tyle sera.
Jest to kontrowersyjna teoria, od której przewidujemy pewne odstępstwa, niemniej jednak wyrazem konserwatyzmu i tradycji w zamawianiu pizzy jest Capriciossa. To pizza zbilansowana idealnie zarówno smakowo, wizualnie, jak i merytorycznie, na dodatek w przystępnej cenie co jest istotne w dobie rosnących cen i podatków (Donald ty krzywa wieżo z Pizy, twój rząd obalą konsumenci pizzy!!!11).

Mieliśmy dla was jeszcze 10 akapitów na temat pizzy, ale to zdjęcie chyba wyrazi więcej
Nieznane są przypadki pizzy, która doprowadziłaby kogokolwiek do orgazmu, ale wynika to jedynie z faktu, że pizza jest po prostu lepsza. Uczucie, gdy pizzerman dostarczy ci ciepłą, pachnącą pizzę (i zażyczy sobie napiwek droższy od tej pizzy i ty mu go dasz, bo przecież nie zabija się posłańca dobrej nowiny), a przed Tobą wciąż ten pierwszy kęs jest prawdopodobnie najpiękniejszym uczuciem na świecie.
Katecheza #868: Kochamy pizzę, a ona kocha nas.
*”ósemeczka” – korzystając z wolnego miejsca wyjaśniamy naszym nieco bardziej lewicowym czytelnikom, bo im różne rzeczy chodzą po głowach, że ósemeczka to nie jest transwestyta po obkurczającej terapii hormonalnej tylko rzetelna, surowa i merytoryczna ocena niewiasty w skali dziesięciostopniowej, rzadkość i rarytas na polskich ulicach
| Jak Żyć od kuchni: | ||
![]() |
![]() |
![]() |
| Jak jeść kebab? | Oda do arbuza | Cherry Coke a tradycja |







Pod wpływem waszego artykułu chwytam za telefon i zamawiam pizze ^^
Lepsza niż orgazm, tak? ;)
Była kiedyś w Krakowie na ulicy Sławkowskiej jedyna na całe miasto (sic!) pizzeria gdzie cykl pordukcyjny był tak szybki, ze udawało im sie obsłużyć całe miasto tak, że kolejka wychodziła tylko na dwadzieścia metrów z pizzerii. I wtedy nikt nie bawił się jedzeniem, ale każdy jadł swoja wystaną pizzę o jednym smaku pieczrek z serem żółtym szybko, żeby zrobić miejsce hordom nastepnych, czekającjących na twoje miejsce przy stoliku klientów. I musze stwierdzić,że takiego smaku już nigdy nie znalałem. I nie chodzi tu tylko o to że ten syf z anchovies albo brrr tuńczykiem jest niejadalny (i na pewno lepsza pizza jest ta Koreańska z psem czy Chińska z kotem), to do tego jeszcze nigdzie nie ma prawdziwego ciasta, ale jakieś podeszwowate zamienniki.
A żeli się rozchodzi o kłamstwo to nie za dużo kałmię ostatnio. Tylko jak przychodzi do mnie dealer z marychą – na zapytanie opiekunek: – To pewnie jakiś dealer jest? (no bo jak wyglada dealer to każdy wie, takie połączenie Jacka Sparrowa z dawnym hippiesem) – nie odpowiadam ani tak ani nie. A poza tym to gadam co mi ślina na język przyniesie i jest to zgodne z prawdą.
Pozdrawiam Mirek
Pizza pizza, la margherita
la mangi con le mani, poi ti lecchi le dita
Pizza pizza, la capricciosa
noi vogliamo solamente un’altra cosa…
Suz
http://www.inferot.ru/
hahaha, studenci :)
Jako że same pipy są na diecie
nie przyznam się ja przecie
że do pip owych należę
w swoją silną wolę wierzę
a moja dieta jest mądra i rozsądnym tylko znana
zamiast cukierka i batona- zjedz se banana
Co oczywiście nie wyklucza w ostateczności
oddawaniu się co jakiś czas zmysłowej przyjemności
Na talerzu na przykład pizzy serwowaniu
Z pietyzmem każdemu kęsu się oddawaniu
Da Grasso wygrywa- tak, TAK, zdecydowanie
Chociaż lokalne insze pizzerie również mają branie
Jednak czosnkowy sos w Da Grasso zapodany
Sprawia, że po nocy nie śnią mi się już ludzkie banany
A co to są ludzkie banany, proszę ja was, nie wnikajcie
Ino za wykręcanie numeru do pizzeri się zabierajcie
Choć powstała czasu swego o sosach legenda
Na ten lokal nie jest to zapewne przynęta
Że oni z sosów niezużytych robią powtórkę
Wtem Kokolina z chustki robi rurkę
I wpycha do dzbanuszka jak na melepetę przystało
Jakby jej się coś w tępej głupce poje_ało
Ale to jedyny sposób by mieć 100%pewność
Że Da Grasso i świeżość to prawie jak jedność
Dużo by jeszcze można było mówić o pizzomani
Ale obecni są tutaj jakzyciowi więksi fani
Niech oni się wypowiedzą
Bo w świrówku przecie siedzą
Soczystym i długim komentarzem najebawszy
Kokolina się nisko kłania mocno nachylawszy
Kubie gratuluję gustu dobrego
Jak i znowu na notkę tematu zajebistego
zapomnieliście o jednej ważnej rzeczy – PIZZA BEZ MIĘSA TO NIE PIZZA, dziękuje dobranoc
ps. mimo wszystko polecam festiwal pizzy w najbardziej znanej sieciówce pizzowej w Polszy, zwłaszcza wykorzystując instytucję przynoszenia różnych kawałków w niecny sposób poprzez zabunkrowanie się w lokalu wraz z otwarciem i branie tylko kawałków wybranej pizzy, dajmy na to, Hawajskiej (niech będzie pochwalone imię jej) – inna sprawa, że trzeba zjeść co najmniej 9 kawałków by móc powiedzieć sobie że jest się do przodu, ale zawsze jest to czas dość konstruktywnie spędzony!
Jako, że mam w zwyczaju wybierać to co najlepsze, dostąpiłam zaszczytu opierdolenia… nieee…przepraszam, skonsumowania (taki niebiański smakołyk wymaga sophisticated słownictwa) pizzy z sosem serowym… o kurwa (o kurza stopa;-)). Zawsze wtedy biorę diet cole, żeby nie zabiły mnie wyrzuty sumienia:-) Joke.
Widzę, że gusta Wam się zmieniły co do pizzy, bo kiedyś pisaliście, że najlepsze pizze robi tylko i wyłącznie Dominium.
haha zróbcie posta o bluzach syngowanych przez wpia uw :D :D :D FAZA
Też nas to rozczuliło :)
E, myślałam, że może napiszecie jak nam Chinole z covecu zarypali 6 milionów, zwinęli A2 do walizki i spieprzyli do domu… :P
Heheh to prawda każda pizza jest inna:)
Czy inne komentarze są publikowane ? :P
Dobra pizza nie jest zła.