
Tak jak Enty miały swojego Sarumana, mugole Lorda Vol… Sami-Wiecie-Kogo, tak kibice w Polsce maja swojego Premiera Tuska. Ponieważ skończyli się już Prezydenci, których można pozabijać, bliższe spiskowanie z Rosją musiałoby się skończyć fellatio, a żydzi ręka w rękę z gejami tańczą na ulicach Warszawy, nadeszła pora na ostatni bastion patriotyzmu w mateczce Rzeczpospolitej.
Paolo Coelho Katarzyna Grochola częstokroć na początku swoich książek uwielbia snuć ckliwe dedykacje, np. Andrzejowi i Lidce “Nie spieszcie się” albo Annie z Włocławka, której moja poprzednia książka odmieniła życie i teraz jest już gruba i brzydka, ale bez kompleksów – “Nic już nie będzie takie jak kiedyś”. Pozostając w dobrym tonie dedykacji:
Wszystkim naszym znajomym kibolom
“Nie bijcie”
Na liście naszych ulubionych uciśnionych mniejszości niedawno pojawili się piłkarscy kibole, zajmując zaszczytne piąte miejsce, zaraz po gejach, ekologach, feministkach i neonazistach. Gnębieni niczym w najgorszych latach PRL-u każdego dnia stawiają czoła bezwzględnemu reżimowi władzy, biedactwa w strachu o życie swoje i swoich rodzin na stadiony pod ułudą anonimowości muszą przychodzić w kominiarkach.
Kibice piłkarscy dzielą się na kilka grup, które są mniej więcej wiernym odzwierciedleniem społeczeństwa. Najważniejszą grupę stanowią kibice z loży VIP-owskiej, którzy na mecz mają szczerze wyjebane, ale istniej duże prawdopodobieństwo, że uda się tam spotkać jakiegoś intratnego biznesmena (który szuka jeszcze intratniejszego) albo jest się VIP-em i liczy na okładkę lub stronę główną na Pudelku. W tej ostatniej kwestii największy rozmach ma kibic-celebryta Radek Majdan, który w tym celu grał nawet przez pewien czas w piłkę.
Druga grupa kibiców to tzw. “pikniki”. Prawdziwi kibole mówią o nich z pogardą, bo jak to tak przyjść na mecz i żadnej racy nie odpalić, nikomu nie wyjebać, ale pikniki są bogami, ponieważ oglądają sobie mecz na lepszych krzesełkach (z boku, a nie za bramkami), nikt im nie drze ryja do ucha, a jak spojrzą na prawo i na lewo to przeważnie tam dzicz macha światełkami i nawet fajnie to wygląda.
Prawdziwi kibole jeszcze bardziej wzgardzają kibicami klubów zagranicznych, co zakrawa niemal na zdradę własnej ojczyzny, taką futbolową Targowicę. Nie potrafią pojąć jak to jest kibicować drużynie oddalonej o kilkaset kilometrów, gdzie nawet żaden mur w mieście nie nosi jej barw. Ma to nieco sensu, z drugiej strony prawdziwi polscy kibole do dziś myślą, że “Liga mistrzów” to konkurs eliminacji do Eurowizji, a najefektowniejszym zagraniem sezonu był dla nich moment, gdy Arboleda wsadzał Smolarkowi palec w dupę.
Czwartą grupą kibiców spotykaną przede wszystkim na polskich boiskach są polscy piłkarze, wobec których określenie “przejść obok meczu” byłoby zdecydowanie zbyt dynamicznym podsumowaniem boiskowej aktywności przez minione 90 minut. Nie jest to reguła, ponieważ nie każdy polski piłkarz jest od razu kibicem, wielu w trakcie meczu nie patrzy nawet na murawę, tylko w niebo, w kierunku stadionowego bufetu lub w kierunku “bufetu” Euzebiusza Smolarka.
Najbardziej gorącą i to niekoniecznie w seksualnym znaczeniu tego słowa grupą kibiców są jednak kibole. Prawdziwi kibole, nasza dzisiejsza husaria, są tak groźni, że litewskie krzesełka na stadionów z szacunku na ich widok wstają i uciekają w popłochu. Specjalny klubowy autobus jeździ po mieście i zbiera wyrzutków społeczeństwa by mógł oddać całe swoje życie za ukochaną drużynę. Na każdego w miarę rozgarniętego kibola przypada setka półdebili, co nie zmienia faktu, że to te półdebile imponują jemu, a nie odwrotnie.
Ponieważ poziom polskiego futbolu leży i kwiczy, kibole postanowili czuć się potrzebni i poszli tam gdzie idą wszyscy, których nigdzie indziej już nie chcą – aktywnie zaangażowali się w politykę. Ponieważ jednak walka z reżimem okazała się nieefektywna, a rządu nie udało się obalić, przeszli oni do partyzantki. Wielu z kiboli to najinteligentniejsze małpy jakie spotkaliśmy, bo nie dość, że potrafią mówić, to jeszcze zaczęli silić się polityczną ironię.
Swoistym Martinem Lutherem Kingiem kiboli został Jarosław Kaczyński, człowiek od lat znany z młodego ducha i zamiłowania dla sportu. W obronie interesów kiboli zepchnął na drugi tor nawet interesy swojej własnej partii, głośno mówiąc o tym, jak ciemiężeni są ci młodzi i wartościowi ludzie. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy Jarosław Kaczyński robi kibolom dobrze. To właśnie jego rząd wprowadził sądy 24-godzinne dzięki czemu niesłusznie zawłaszczeni na ulicach miasta młodzi miłośnicy sportu nie muszą już godzinami gnić na komisariatach.
Choć temat kiboli podzielił społeczeństwo (20 000 kiboli jest za kibolami, pozostałe 38 mln Polaków jest przeciw albo ma to w dupie) to jednak cieszy zjawisko, że od pół roku kibole z całej Polski trzymając się za ręce razem walczą w słusznej sprawie, wymieniając uwagi “może i my zagraliśmy lepiej, ale za całokształt sezonu należał się wam ten puchar”, zaś kibice Wisły Kraków postulują nawet na internetowych forach by stołeczną Legię miast wulgarnej Starej K… nazywać po prostu Beatą Tyszkiewicz. Być może w tym wszystkim był więc ukryty plan, tak zwana polityka miłości…
#Katecheza 997: Myj ręce i nogi przed obiadem.



“Donald, Donald, ty pało!”, “Jarosław Kaczyński, człowiek od lat znany z młodego ducha i zamiłowania dla sportu”. Zajebiste! :)
“Gnębieni niczym w najgorszych latach PRL-u każdego dnia stawiają czoła bezwzględnemu reżimowi władzy, biedactwa w strachu o życie swoje i swoich rodzin na stadiony pod ułudą anonimowości muszą przychodzić w kominiarkach.”
Kuba i Kazik nic tylko pogratulować :D Całe szczęście, że przypominacie mi, że trzeba mieć dystans do ludzi aby nie zwariować :) bo słuchanie piosenki “Ludzie to dziwni są” powoli mi nie wystarcza …
gdzie cycki?
Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). A jednak si muove (się kręci) – jak powidzedzial Giordano Bruno. To znaczy, że jednak jest postęp wsród ludzkości bo za komuny można było przeczytać na drzwiach jakiegoś szaletu campingu w Zakopanem, na Olczy wierszyk: “Legia jest kurwą / Legię bić trzeba / Kto bije Legię / Idzie do nieba”, a współcześnie to można już obejrzeć w Internecie jak kibole krzyczą “Donald matole / Twój rząd rozwalą kibole”. Tak, że to co dawniej mogło przeczytać kiklkaset ludzi teraz mogą obejrzeć setki tysięcy – tak, że postęp w poziomym rodzaju komunikacji jest ogromny..
Pozdrawiam Mirek
zamierzona prowokacja z nie rozdzielaniem na ultrasow i huliganow, nazywajac ich wspolnie kibolami? IMO debili(huligan ow) wsrod tych zaangazowanych kibicow(ultrasow) jest jakies 30-40%, ale sa to Ci bardziej przekonujący.
Noteńka na granicy geniuszu, pokazuje hipokryzję PiS i kiboli, szkoda że tak późno bo mniej więcej taki tekst był potrzebny w sieci już w okolicach kwietnia i maja
A gdzie wspomnienie o biednych ochroniarzach stadionowych, którzy są gnębieni zarówno przez kiboli, jak i przez rząd? Czyż oni nie są warci chociaż jednego zdania?
Ale Kaczor nie popierał kiboli, tylko zwykłych kibiców, którzy nie mogą oglądać meczu z powodu garstki debili. To oznacza, że kibole nawet nie mają wsparcia u żadnego z polskich polityków i pokazuje jakim marginesem są.
BTW, pomysł z Beatą Tyszkiewicz świetny :)
A sral pies polskich kiboli, takie same czereśniaki jak polscy pilkarze i PZPN. Jak Danny Dyer czy inny Ross Kemp przyjezdzaja z nimi pogadac, to tlumacz nie wie co tlumaczyc, bo oni po polsku nawet nie umieja zdania sklecic. Wstyd jak chuj i tyle.