Kiedy w sierpniu 2007 roku wypowiedzieliśmy wojnę absolutną kacowi, nikt nie spodziewał się, że rozwiązanie jest tak blisko. I tak oto niemal cztery lata później w tryumfalnym geście na naszych wiernych rumakach przekraczamy mury miasta. Quidquid Latine dictum sit, altum videtur Veni, Vidi, Vici. Kac został pokonany.
Archiwa tagu: alkohol
Sen nocy letniej
Ta letnia dekadencka atmosfera nocna to najpiękniejsza rzecz w świecie, gdy jeszcze jesteś pijany, ale wciąż nie masz kaca, gdy zapach klubów i alkoholu miesza się z powiewem świeżości nocy, a światła miasta witają w ramionach swojej metropolii. I wracasz nocą do domu, odpalasz papierosa, siadając z laptopem na balkonie poetycko przelewając swe myśli na bloga, po czym gasisz papierosa, bo przecież nie palisz. I co ta paczka w ogóle robiła w twojej kieszeni?
Takich nocy na balkonie było wiele, jak to latem i choć nie zawsze z papierosami, zawsze coś się paliło. A jak nie coś to cygara, a jak nie cygara to zasłony. I to od tego czasu właśnie obaj preferujemy rolety.
I ten pamiętny balkon, z którego widać raz Wawel, raz Pałac Kultury, a jeszcze innym razem Wisłę, widząc niedopalone pety, które są śladem po tym, jak rozgrywały się tam ludzkie tragedie. To tam koleżanka żaliła się, że rzucił ją chłopak, a kolega, że nie zdał egzaminu. Inny kolega przyznał się właśnie tam, że jest gejem i nigdy więcej już nikt go nie zaprosił.
Ale najlepiej jest zawsze nad morzem, nad naszym polskim morzem, gdzie delikatna bryza spowija twe ciało i jak nigdzie na całym świecie, miast na kraby i rozgwiazdy, starasz się unikać resztek żubra. Gdzie w pobliskiej dyskotece leci “hit my heart” i on pewnie nawet zaraz hit, niekoniecznie heart, ale ona wciąż udaje, że o tym nie wie. I zaraz potem upadając mu do kolan w takt muzyki potrząsając głową robi bardzo zaskoczoną minę.
Noc letnia i nowe znajomości, gdy spotykasz zmęczone nektarem młode damy, które nagle znikają w popłochu, by na ich miejsce pojawiły się dwa największe pasztety na całej plaży. I ten moment, gdy dyskretnie starasz się ewakuować i nieopodal stoi ona. Kobieta twojego życia. Piękna, po politologii, patrzysz jej w oczy, a ona uśmiecha się zachęcająco i mówi słowa, o których pamiętać będziesz jeszcze do świtu, “200 złotych”.
I ta letnia przygoda, gdy jedziesz w nieznane, ewakuując się z nudnej imprezy wsiadając do taksówki z kolegami, ale ponieważ to jest w Czarnogórze, a taksówkarz nie zna języków obcych, wiezie was do klubu dla gejów. I to zaskoczenie, gdy wchodzisz do środka kuszony przez dwie najseksowniejsze bramkarki jakie widziałeś w życiu, a potem to uczucie, gdy klub jest pełen gejów, a uciekając w kierunku wyjścia, jeden z nich klepie cię po dupie. I te ustalenia z kolegami, że nigdy więcej nie będziecie o tym rozmawiać, a jak napiszecie na blogu i znajomi nam to wypomną, to się tego wyprzecie i powiecie, że to była tylko fikcja literacka.
Albo Krupówki nocą. To wspaniałe uczucie, gdy nie ma tam już tego całego tłumu, lecz pozostała niesamowita, góralska atmosfera. I jesteście tak pijani, że nie pamiętacie, jak trafić do pensjonatu. Że było jakoś pod górę. Więc idziecie. I lekko skacowani nad ranem dzwonicie do najlepszego kumpla i mówicie, że krzyż jak stał, tak stoi, ale zajebali Pałac!
Czasem jest tak, że nocą zostajesz w mieście, bo takie rzeczy nie dzieją się w dzień. Ludzie nocą są lepsi, bo śpią wówczas zmęczone swoim skurwysyństwem chwasty. Od klubu do klubu samotnie szukasz szczęścia, a idzie tak mizernie, że chyba wkrótce wrzucisz na facebooka swoje nagie foty. I przemierzasz ulice okraszone światłami miasta w słuchawkach słysząc wersety Eldo i pytasz się w duchu “kurwa, stary, jak ty zrobiłeś karierę?”.
I wsiadasz w metro jadąc na Młociny (już nieaktualne), na ostatniej stacji zapominasz wysiąść, a obsługa metra zapomina ci o tym przypomnieć. Budzisz się tam, gdzie zakręca metro. Panikujesz. Piszesz o tym na Facebooku, panikujesz. I nagle znów pojawia się światło. Ludzie jadący do pracy na poranną zmianę patrzą na ciebie z pogardą. Haters gonna hate!
I noc kończy się wraz z nadejściem świtu, gdy robi się jasno i świat budzi się do życia. I wtedy właśnie sen się kończy. Dotychczas wieńczył go ciepły kebab, ale na skutek zaistniałych okoliczności nowy rok akademicki przyniesie zmiany.
Katecheza: Nic dobrego nie dzieje się po 5 rano.
Ps. Fejsbuk
Jak przestawić się na cykl dobowy dzień-noc (RELACJA LIVE!)
W pewnym wieku, każdy szanujący się mężczyzna dochodzi do wniosku, że chodzenie spać o dziewiątej rano, a wstawanie o osiemnastej działa destrukcyjnie nie tylko na organizm, ale też na życie społeczne. Dlatego też postanowiliśmy się przestawić. Tylko dziś, po raz pierwszy w historii Jak Żyć, relacja na żywo – nauczymy was jak zmienić studencki cykl dobowy na “normalny” (początek relacji na dole). Walczymy do 23.30!
23:30 I zakończyło się wielkie czekanie. Dziękujemy za spędzenie z nami tych kilkunastu godzin. Było to bez wątpienia wyjątkowe – przede wszystkim dla was (w końcu jesteśmy niesamowici), ale i my będziemy miło wspominać te kilka szalonych godzin. Poniżej znajdziecie zapis naszych wspólnie spędzonych kilkunastu godzin (w wolnej chwili minutą ciszy uczcijmy pamięć Bałwanka).
23:29 Oczywiście żart, nie możemy iść spać, bo ustawiliśmy się na imprezę. Także Wy bawcie się dobrze, a baroni baunsu ruszają w tany!
23:25 Wiecie co? W sumie takie zarywanie nocek dla zakładów jest głupie, nie będziemy tracić zdrowia (już i tak niewiele nam pozostało z wątroby). Idziemy spać, cześć!
23:20 Zastanawiają Was pewnie dalsze losy bloga. Otóż wbrew pogłoskom blog w 2010 roku będzie nadal się ukazywał, bo wiele musicie się jeszcze nauczyć. Jeszcze przed Sylwestrem dostaniecie specjalną świąteczną notkę od Waszej przezajebistej ekipy. Wierzcie lub nie, Mary Christmas robi z nami na boku Św. Mikołaja (czy jakoś tak, jesteśmy zmęczeni)
23:18 I teraz tak – my na dole mamy wszystko udokumentowane, kto stawiał flaszki, itp., że nam się nie uda (musicie wiedzieć, że to dla nas nie pierwszyzna i dłuższe dystanse w barońskim życiu się przerabiało), teraz nam się nie chce, ale w niebywałej przyszłości będziemy występować z roszczeniami windykacyjnymi!
23:16 Tak się zastanawiamy czy w tej podniosłej chwili warto powiedzieć coś mądrego, coś zabawnego, może coś odkrywczego. Do głowy przychodzi nam jedynie:
Niech to się już kurwa skończy
23:12 To się dzieje. Cały czas na żywo. Niech to trwa, niech to trwa!
23:05 FAPFAPBREAKER!

23:00 Cycki na zgodę z okazji ostatnich 30 minut i czekamy.
22:58 Im bliżej godziny X tym mniej chce się spać. Oczywiście nie bylibyśmy tak zajebiści, gdybyśmy i na to nie mieli sprawdzonej

metody!
22: 53 ZAMYKAMY KÓŁKO ONANISTÓW! Więcej komentarzy rubieżnej Kingi i jej adoratorów u nas nie będzie!
Tacy jesteśmy!
(Ale kliknęliśmy dziś Pajacyka, więc w sumie na zero, nie?)
22:52 Maciek mówi, że wnuczka.
22:49 Jak obstawiacie, kto pomaga Kindze w sesji? Mama czy tata?
22:47 To, co dzieje się w naszym komentarzach przypomina obecnie scenariusz niskobudżetowego filmu porno.
22:45 Jesteśmy wdzięczni najwierniejszym fanom za to, że są z nami. Nastoletnim onanistom troszkę mniej, ale przynajmniej wygląda to jakby naprawdę ktoś nas czytał.
22:41 Orfeusz jest trochę ciepły, ale tym razem prawicowe poglądy odstawiamy na bok!

22:35 Mniej niż godzina!
22:33 Witek:
gadasz jakbyś był jakiś śpiący
22:29 Pod notką zrobiły nam się zawodowe odloty.pl. Skoro staliśmy się naczelnymi alfonsami polskiej sieci, idziemy wybadać rynek. Z ciekawością i odrobiną zazdrości śledzimy dalszy bieg wydarzeń.
22:26 Wbrew pogłoskom jesteśmy trzeźwi. Czyści od co najmniej 44 godzin!
22:21 Komentarze pod notką aż ociekają testosteronem. Publika zamarła. Czy Kinga zgodzi się na odważną sesję?
Troszkę czujemy się zepchnięci na drugi plan. :(
22:18 Matuesz ma swoją teorię na temat pytania z 21:48
ja wam odpowiem. dajecie nadzieje. dajecie nadzieje ze cycki ktore publikujecie to prawdziwe polskie sfotografowane przed kilkoma minutami pare blokow dalej cycki. a takie dzialaja o wiele bardzij na wyobraznie niz cycki lasek o nazwisku jpg
Co Wy na to?
22:13 Jest nam trochę szkoda, że dziś w nocy nie obejrzymy (jak nakazuje tradycja) znakomitej tele-gry “Wrzuć na luz” oraz Rozmów w Toku. O ile nocne pasmo TVN generalnie ssie pałkę, tak mimo wszystko będzie nam tych programów brakować.
21:48 Swoją drogą jest dla nas swego rodzaju fenomenem jak wiele osób w dobie RedTube’a z wypiekami na twarzy odświeża naszego bloga czekając na kolejną porcję fotek. To znaczy nie żeby nam to przeszkadzało, ale czemu akurat tutaj?
21:42 Mateusz pisze:
jak juz wstawiacie cycki to jakies fajne chociaz. ja rozumiem jestescie zmeczeni itd ale jak tak dalej pojdzie to wstawicie cos takiego http://img340.imageshack.us/i/573.jpg/
Mateuszu, dajemy takie cycki, jakie nam wysyłacie!
I przy okazji, Kinga pisze:
Hehe zauważyłam ze dodaliście moje “cycki” na bloga :p :p Miło hehe.. Dlatego podsyłam drugie :]:]
PS: Jak chcecie mogę podesłać coś więcej i nieco bardziej hard hehe..
Droga Kingo, cycki na naszym blogu są symbolem sztuki i piękna. Materializują zaufanie i uwielbienie jakim nas obdarzacie.Nie pełnią funkcji z pogranicza erotyki. To troszkę jak z Cherry Coke, która symbolizuje wolną Polskę, różnorodność smaków i przedsmak utraconego nieba.
21:35 Ktoś tam w komentarzach pytał czemu dziewczyny wysyłają nam swoje fotki. Stary, my po prostu wiemy jak wyrywać laski.
21:30 Dwie godziny!
21:25 Szczerze mówiąc zastanawiamy się, jak dzisiejsza akcja wpłynie na nasz wizerunek. Pozwoliliśmy sobie na swobodny dialog z czytelnikami i nawet łaskawie rzuciliśmy okiem na cycki czytelniczek, niemniej pamiętajcie – już wkrótce wszystko wraca do normy, jesteśmy ponad wszystkimi, wspaniali, zajebiści i (co do zasady) wyspani.
21:12 Coś się sztywno zrobiło i już prawie nie wysyłacie nam fotek, więc kolejny czytelniczy biust kolejne cycki do kolekcji:
21:03 Czujemy się zajebiście pobudzeni. Nie śpimy do Nowego Roku, a już na pewno do Bożego Narodzenia!
20:50 Co wy na to?
Bo Piotrek mówi, że beton, a Kuba, że zajebiste!
20:40 Chico:
1. Cyckow nie bedzie. 2. Jako że do 23:30 to jeszcze trochę czasu i zapewne im bliżej tym trudniej wytrzymać - proponuję wymyślać i robić rzeczy, których jeszcze nie robiliście - tak żeby wprawić organizm w osłupienie, tudzież stan - WTF?! Przykłady: - posólić sobie skarpetki, - napić się wody stojąc na głowie, - jedną stopę położyć na kaloryferze a drugą wystawić za okno, - umyć sobie ręce jogurtem truskawkowym, itd itd Wymyślicie więcej - wierzę w Was :) Pamiętajcie! kluczem do niezaśnięcia jest tajemniczy acz osiągalny stan umysłu, co się zowie "WTF?!"
To mniej więcej taki stan umysłu towarzyszył nam podczas lektury Twojego maila!
20:35 W telewizji dzieciaki już śpią.
Idziemy napić się Earl Greya.
20:30 Już tylko trzy godziny! Po posiłku złapaliśmy drugi oddech!
20:18 Jak zapewne pamiętacie, z ciastem trochę nam nie pykło. Niemniej jako baroni życia szybko zmajstrowaliśmy sobie iście królewską kolację ze znalezionych w dość opustoszałej kuchni produktów.
19:54 Dzięki nam pies Krzyśka będzie sławny!
19:48 W zasadzie cały dzień w plecy. Z całym szacunkiem dla czytelników, ale dziś absolutnie nic sensownego nie zrobiliśmy. Przestawianie się ma wady. Piszcie, komentujcie, wysylajcie cycki, jakzyc@o2.pl
19:44 Piotrek: Po chuj ty pisales, ze az do 23.30 bedziemy siedziec?!
19:43 Kuba: Trochę mnie tu już nie ma, gapię się w ten ekran, ale nic tam nie widzę. Jestem jakby na innej planecie.
Podobno Eldo wykorzysta to na swoim następnym skicie.
19:31 Trzy godziny i 59 minut!
19:30 Cztery godziny!
19:21 Oficjalna informacja prasowa:
Ciasta dziś nie będzie.
Tęsknicie za Kazikiem?
My taaaak!
19:11 Kamil napisał:
Pamiętajcie dodać mąkę. Kiedyś moja matka robiła ciasto, dodała wszystkie składniki, upiekła lecz zapomniała mąki. No ciasto z tego nie wyszło, więc nie popełnijcie tego samego błędu (w końcu jesteście zaspani) ;-)
Pozdrawiam i trzymam kciuki. Znam ten ból.
Trochę nas z tą maką zagiąłeś. Jednak nie będzie ciasta. Naprawdę nie da się bez mąki?
Mamy pieczywo wasa, trochę sera białego, makaron, kefir truskawkowy, niedojedzoną pizzę, stare masło i trochę kawy. Na pewno da się z tym coś zrobić!
19:07 Dobra!
Ale zostańcie z nami! Będzie fajnie! Bawcie nas rozmową w komentarzach!
18:52 Właśnie dostaliśmy rozczulającego maila o treści:
witam, może i nie cycki ale moja przedstudniówkowa noga w podwiązce
Przypomniało nam to czasy jak poszliśmy do sklepu po litr Smirnoffa, a wciśnięto nam połówkę Absolwenta.
PS. Właśnie zaczynamy piec CIASTO. Pierwsze w życiu, więc mile widziane porady.
18:25 Przypomniało nam się, że rano założyliśmy muzycznego bloga, ale jeszcze nie wiemy czy będzie nam się chciało go prowadzić!
18:10 A oto kolejna porcja cycków od czytelników (tzn. mamy nadzieję, że czytelniczek)!
Sorry za kiepską jakość, panowie, ale może chociaż troszeczkę pozwoli wam to wytrwać :P. Trzymam kciuki, bo znam ból przestawiania się na tryb dzienny. Wykop pozdrawia :P.
Oraz coś dla fetyszystów (my mówimy na to Piersi Pani Bożenki):
Nie myśleliście, żeby coś zjeść? Smacznego :P Korzystając z okazji, że może znajdę się na blogu pozdrawiam Wykop :D
Dostaliśmy też piętnaste dziś chyba męskie sutki, ale my tego nie kupujemy, także może innym razem (na dzień kobiet czy co).
18:01 U Was jeszcze nie ma osiemnastej, bo macie wolne komputery!
18:00 Drogi Witku!
Ponieważ, jak podejrzewamy, jesteś naszym sublokatorem, pragniemy poinformować, iż na plakacie Lionela Messiego, wiszącym w Twoim pokoju pojawił się wielki siusiak. Jeśli nie zaprzestaniesz komentarzy utrzymanych w podobnym tonie:
Właśnie sobie uciąłem godzinkę drzemki i czuję się jak nowo narodzony :).
to uroczyście przysięgamy, że dorysujemy mu koszulkę Realu Madryt.
17:38
siema!
chcialem wam cycki wyslac, ale nie jestem laską :/ macie za to cukierka, ktorego zajebalem dziecku z podstawowki.
Dziękujemy! To miłe!
17:20 Jotubyl w komentarzach pisze:
mój cenny czas poszedł się jebać na czytanie tego gówna
Stary, pomyśl o nas. My musimy to pisać!
17:10 Tak w ogóle to bardzo dziękujemy za wsparcie. Przeciek z backstage’u: już ze 3 razy pierdoliliśmy dziś ideę przestawiania się i tylko dziennikarska rzetelność trzymała nas na posterunku. W ramach wdzięczności pokażemy wam dupę.
17:02 Na chwilę obecną zdecydowanie bliżej nam do Elżbiety Zapendowskiej niż Krzysztofa Ibisza.
17:00 No nic, zgodnie z obietnicą, na 17.00 przygotowaliśmy coś naprawdę MEGA.
16:47 Na 17.00 obiecaliśmy Wam program artystyczny, teraz musimy go wymyślić…
Macie może Skype’a?
16:40 Jest głóóóówna Wykopu!
No to do sedna:
Mamy do sprzedania czteroletniego Opla Corsę, zastawę stołową dobrej azjatyckiej firmy oraz kolekcję kart telefonicznych “Miasta Polski”, mail znacie.
16:31 Dopiero teraz zauważyliśmy, że cztery godziny temu Żużik podesłał nam na Facebooku wyniki bardzo ciekawej ankiety. Prawdopodobnie był to ostatni moment, kiedy byliśmy w stanie jakoś błyskotliwie je skomentować…
16:23 Wiecie co? Hami nie jest najzajebistszy. Hami jest najzajebistszy z najzajebistszych!
16:14 No, nieźle Wam idzie, dzięki! Jeśli jednak się nie uda, to zamiast planu artystycznego mamy plan B! Hami i jego ryż smażony z kurczakiem to prawdopodobnie najzajebistszy Chińczyk na całym świecie. Niestety jest u niego strasznie ciasno, więc nie powiemy Wam jak do niego dojechać.
16:11 O 17.00 zgodnie z zapowiedziami rusza nasz program artystyczny. To znaczy jeśli będzie główna wykopu. Oby była, bo brakuje ledwie kilku głosów.
15:49 Mamy cycki! Tzn. nie my!!! W każdym razie po parze dla nas, kochamy nasze fanki, cycki to już chyba ostatnia rzecz, która wciąż podnosi nam ciśnienie (kawa jest przereklamowana).
15:31 Piotrek kosi farmę na Facebooku, a Kuba bawi się w “rozpuść wodę w kawie”.
15:24 Bardzo nam miło, że wspominacie Bałwanka, niemniej następnym razem nie wysyłajcie takich prac w mailach o tytule “cycooory”. Poczuliśmy się troszkę tak, jak w knajpie, gdy zamiast zamówionej Coca Coli podają Pepsi Polo Cocktę!
15:09 Te 300 minut, które dzieliło czternastą i piętnastą to była najdłuższa godzina w naszym życiu. Nie pomagało nawet masochistyczne najeżdżanie i zjeżdżanie kursorem z brzuszka pajacyka.
PS. Ale w końcu obaj kliknęliśmy. Tacy jesteśmy!
14:52 TRAGEDIA W RELACJI NA ŻYWO! Bałwanek się roztopił. Zdążyliście wysłać nam dwa cycki, kilkanaście penisów, pochwaliliście się tym, co jedliście na śniadanie, a zapomnieliście o tym, że Bałwanek został w kuchni! (nam wolno, przecież nie śpimy od kilkuset godzin)
No nic, znowu będziemy prowadzić relację tylko we dwóch.
14:35 Dobra, elektorat UPR powoli zaczyna wracać ze szkoły. Zaczynamy zabiegać o ich wykopy!
14:26 Gdyby ktoś był akurat odcięty od telewizora…
Emilka odwiedza Gabriela w szpitalu psychiatrycznym. Gabriel przeprasza za krzywdy, które jej wyrządził. Jest łagodny i pełen skruchy.
Grzegorz zabiera Olę do ginekologa. Okazuje się, że jego córka jest w dziewiątym tygodniu ciąży. Rafał budzi się po operacji. Niestety nadal nie odzyskuje czucia w nogach. Kinga i Rafał są przerażeni.
14:03 Na Polsacie zaczyna się “Pierwsza Miłość”, ulubiony serial Kazika!
“Jest bardzo życiowy, wiele można się z niego nauczyć”
14:02
Piotr: Nie zamykaj oczu!
Kuba: Nie zamykam tylko po prostu baaaardzo powoli mrugam!
Haaa, niby tylko student, ale są zadatki na prawnika!
13:45 Bałwanek został fanem kawy, choć jebany każe sobie robić tylko latte z lodem.
13:30 Koniec świata! Z WŁASNEJ INICJATYWY sprzątamy w kuchni!
13:26 Odnośnie słów kluczowych – “a może byśmy się czegoś napili” pada po raz pierwszy.
13:21 Przeglądamy sobie słowa kluczowe, czyli czego m.in. szukacie w sieci, zanim trafiacie na naszego bloga:
cycki, słoneczny patrol, nergal, dziwki+ukraina, goła baba, mendelejew, pinokio (no, tutaj ktoś się trochę zdziwi), wielkie cyce, cycki skrzyneckiej (naprawdę?), adopcja murzynka, ciekawostki rosyjskiego wędkowania, stara gola baba
A to tylko najpopularniejsze!
12:31 Bałwanek gotowy. Jest mały, bo to nanobałwanek. Oczy dorobiliśmy w paincie, bo na balkonie jest tak wykurwiście zimno, że wróciliśmy do komputerów!
12:17 Anna Mucha znika z M jak Miłość. To koniec, straciliśmy ochotę na prowadzenie bloga.
Korzystając z obfitych opadów śniegu lepimy bałwana na balkonie. W mailach od rana piszecie, że Białystok zasypany. To tam czasem śnieg nie pada?
11:52 Mamy pizzę, mamy Cherry Coke, a dziewczyny wysyłają nam swoje nagie fotki. Jest naprawdę nieźle, choć o tej porze już od kilku godzin powinniśmy spać.
Na godzinę 15.00 przewidziane jest kilka antylewicowych haseł, ponieważ elektorat UPR mniej więcej wtedy wraca ze szkoły.
Na 17.00 zaplanowaliśmy program artystyczny, ale tylko jeśli do tego czasu trafimy na główną Wykopu (z naszej strony cycki były)! Tak więc wykopywać, nie zakopywać, bo zakopią nas tak czy siak jeśli nie zmienimy trybu życia!
11:40 Człowiek wraca sobie z nektarem bogów i od razu na poczcie pierwsze cycki! Tak oczami fachowców – to chyba południowe kujawsko-pomorskie?
Dziękujemy za wiarę w nas, dziękujemy za dodatkową motywację, już tylko 12 godzin, więc prosimy o jeszcze! jakzyc@o2.pl piszcie przemyślenia, refleksje, wysyłajcie cycki
10:47 Idziemy do sklepu po Cherry!
10:36 Piotr to nasz ceniony przyjaciel. W latach dziewięćdziesiątych prowadził działalność edukacyjną na własną rękę.
Ostatecznie Kuba i Kazik zdecydowali się połączyć siły z Piotrem, zaś jego wpływy na blogu widoczne były już od dłuższego czasu. Piotr to baron baunsu, wybitny jurysta, renomowany pokerzysta. Swego czasu w internecie pojawiły się filmy ośmieszające Piotra, jednak informujemy, iż jest to prowokacja środowisk żydowskich:
10:26 Mariusz w komentarzach pisze:
Jest 10:14, kończę jeść kanapkę z chlebem cebulowym i szynką, popijając przy tym herbatę.
Prawda, że fajnie? Faaajnie!
10:16 Mamy pizzę! Nie wiemy kto był bardziej zmęczony i zaspany: dostawca, który policzył sobie 50% napiwku czy my, którzy mu go daliśmy.
10:01 No dobra, sobie jak sobie, ale WAM nie możemy tego zrobić. O 10:30 przedstawimy bliżej Piotra!
10:00 Jak Żyć Meteo: Za oknem piździ, a my idziemy spać!
09:49 Na TV.com ktoś napisał, że po obejrzeniu ostatniego odcinka Dextera nie będzie mógł zasnąć. Łączymy się w bólu!
09:20 Czy któraś z czytelniczek wie, czy otwarte przed tygodniem mleko nadaje się jeszcze do kawy?
08:50 Ktoś naprawdę ssie w papier, kamień, nożyczki
08:50 Głupi ma zawsze szczęście
08:49
Da Grasso (papier) – Dominium (nożyce)
Da Grasso (papier) – Dominium (papier)
Da Grasso (kamień) – Dominium (papier)
Da Grasso (nożyce) – Dominium (nożyce)
Da Grasso (nożyce) – Dominium (kamień)
Dzwonimy do Dominium!
08:45 Właśnie rozważamy co zjemy na posiłek, który normalni ludzie nazwaliby śniadaniem. W zasadzie rozważenia ograniczyły się do dywagacji Da Grasso czy Dominium.
08:14 Napisalibyśmy, że na torrentach jest już ostatni odcinek czwartego sezonu Dextera, ale ponieważ byłoby to niezgodne z polskim prawem, napomnimy jedynie, że na RapidShare jest już ostatni odcinek czwartego sezonu Dextera.
07:55 Właśnie skończyliśmy rozmawiać z miłą, lecz niezbyt rozgarniętą panią z Telezakupów Mango. Rzecz tyczyła się rewelacyjnego koca z rękawami marki Kosy Wrap.
Pani po długich negocjacjach wprawdzie przyznała, że koc daje +3 do odporności na zimno, ale jak pytaliśmy o szary albo biały wariant kolorystyczny, bo Balrog ten niebieski wyśmieje, to krótko stwierdziła, że kolor nie podlega negocjacji.
07:31 Dialog, od którego wszystko się zaczęło:
Piotr: Wstawaaaj, już 18.00, zaraz zamkną nam sklep!
Kuba: Jeeeszcze dzieeeeesięć minuuuuut!!!
07:07 Pojawiły się pierwsze maile i komentarze. Na co dzień gardzilibyśmy ludźmi, którzy o tej porze są już na nogach, ale dziś wysyłamy internetowego żółwika, w końcu jedziemy na tym samym wózku :(
06:57 Poranny przegląd prasy: W dzisiejszej Wyborczej nie napisano dziś nic mądrego.
06:51 Sami siebie wrzuciliśmy na Wykop. To chyba precedens jeśli chodzi o bycie narcyzami, ale czeka nas ciężki dzień, wolno nam! Wykopujcie!
06:38 Osoby dramatu: Kuba, Kazika nie ma! Ale za to jest Piotr, który już od dawna przeżywa z nami życie (matko, to brzmi strasznie gejowsko). Kazik śpi jak normalny człowiek, więc zmieniliśmy mu hasła, hihi. Ponieważ dzień się dopiero zaczyna, prawdopodobnie gościnnie wpadnie jeszcze kilka osób. Nie chce nam się wklejać ich fotek.
06:21 Nie śpimy już ponad 12 godzin, zaczynamy nadawanie. Wspierajcie nas w komentarzach, nie wykupujcie kawy ze sklepów, dziewczyny wysyłajcie nagie fotki na jakzyc@o2.pl

Nasza Mekka. Idziemy spać o 23.30.
Korkociąg – instrukcja obsługi
Na początku chcieliśmy podziękować za to, że sympatycy Unii Polityki Realnej w końcu przestali przeklejać program partii do komentarzy pod poprzednią notką. Jest nam też trochę przykro, że niektórzy internauci przyrównywali nas do Kominka. Naprawdę myślicie, że my, baroni życia, chcielibyśmy mieć cokolwiek wspólnego z kolesiem, który nie potrafi sobie zrobić budyniu? Chyba powinniście wrócić do lekcji “jak czytać naszego bloga“, a jak nie – wracajcie do porad kolesia od budyniu. Na pewno

daleko na tym zajdziecie!
W życiu przychodzi taki okres, że w lokalnym Starbucksie zabrakło kawy i aby poczuć się bardziej wysublimowanym postanawiasz napić się wina. I o ile masz więcej niż 40 lat lub mniej niż 20 i najpewniej jeszcze mieszkasz z rodzicami (jeśli masz 30 lat i nadal mieszkasz z rodzicami to coś jest nie tak) to w twoim domu znajdziesz korkociąg, tak jeśli jesteś w typowo studencko-rozwojowym wieku – masz przewalone. To swoisty fenomen, że w studenckim mieszkaniu można znaleźć zastygłą magmę wulkaniczną, monety z czasów Napoleona, okulary należące do Paris Hilton, dzielnicowego uwięzionego w szafie, a korkociągu ani rusz!
Przyczyna takiego stanu rzeczy jest dość prosta. Przede wszystkim nie wiadomo, gdzie coś takiego kupić. Okazuje się, że sklep spożywczy nie posiada, sklep papierniczy, kosmetyczny, z garnkami! (to ma jakąś ładną nazwę, ale nie pamiętamy jaką, poza tym połowa z was i tak by nie wiedziała o jaki chodzi) też nie. I tak oto młodzi ludzie pozostają bez korkociągu. Istnieje podejrzenie o międzynarodowym spisku i zakazie sprzedaży korkociągów osobom poniżej czterdziestego roku życia, w związku z czym wszystko staje się jasne.
Młodzi ludzie pozbawieni dostępu do luksusu zwanego korkociągiem muszą we własnym zakresie zdobywać dostęp do alkoholu. I o ile 90% z nich decyduje się ostatecznie wybrać wódkę, tak niektórzy uparcie obstają przy winie, wybierając tym samym drogę świadomej abstynencji. Wino stoi w honorowym miejscu aż do czterdziestki, zaś takie osobniki lansują się gejowskim hasełkiem o tym, że “im wino starsze tym lepsze”.

Wino jako przedmiot rozważań i cycki jako nowoczesna forma marketingu
Od razu uprzedzamy, że pójście do sąsiadów po korkociąg to zły pomysł, bo nawet jeśli są starymi ludźmi (a sąsiedzi – co zaskakujące – mają to do siebie, że są starymi ludźmi), to zaraz po zamknięciu za wami drzwi zadzwonią na policję z powodu zakłócania ciszy i porządku. Nie pomogą tłumaczenia, że jesteś młodym alkoholikiem/liczką i w samotności sączysz wino, patrząc w szybę i rozpamiętując straconą młodość co się działo na poprzednim roku.
Dlatego też, choć tytuł notki jest mylny, na bazie naszych kilkuletnich doświadczeń, nauczymy was dziś jak otwierać wino bez dostępu do korkociągu!
- Metoda klucza
Metoda klucza jest zasadniczo prosta, ale i przereklamowana. Większa część młodzieży poznaje tę metodę już w okolicach liceum, jeśli upieracie się, że w okolicach gimnazjum, to my pytamy: “co z tą młodzieżą? za naszych czasów było inaczej!”. Otwieranie wina kluczem to symbol nowych czasów, bo za komuny mieszkania zamykano przecież na kłódkę, a klucze były tak wielkie, że nawet w dupę nie można było ich sobie wsadzić! (proszę traktować to metaforycznie, bo znowu nam UPR zarzuci, że piszemy notki “na zlecenie lewactwa”). Wbijamy kluczyk w dziurkę, wiercimy, wiercimy, wiercimy, aż rozpierdolimy połowę korka i z miną znawcy stwierdzamy “jak oni te korki robią?”. Tym samym prowadzi nas to do drugiej metody.

Jeszcze gratka dla fetyszystów (tak powstaje wino, serio!)
- Wbijanie korka do środka
Też licealna metoda. Paradoksalnie większość licealistów nie pije w domach tylko nad jakąś rzeką, dlatego jest to dobra okazja do podrywu, jeśli tylko jakimś cudem uda ci się zdobyć korkociąg (np. podwędzisz rodzicom, bo w sklepach – jak wiemy – jest to towar deficytowy). Przechodząc się NONSZALANCKO (ta nonszalancja jest niezwykle ważna, nie może być widoczna desperacja w twoich oczach) w okolicy brzegu Wisły i rosnących tam krzaków (nie przejmuj się jak spotkasz jakiegoś ekshibicjonistę, oni są niegroźni) możesz natrafić na grupkę ponętnych licealistek/licealistów. Szybko musisz ocenić czy są to metale (piją tanie wina) czy jednak ludzie z dobrego domu i wkroczyć do akcji. Wyciągasz korkociąg i wszystkie dupki twoje. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić legitymacje szkolne, bowiem ci dzisiejsi gimnazjaliści to prawdziwe utrapienie.
A metoda wbijania korka do butelki jest bardzo prosta. Kiedy już zniszczysz korek kluczem postanawiasz wbić go do butelki. Wbijasz, wbijasz, wbijasz, w międzyczasie wino tryska w górę wprost na twoją białą koszulę, co tam twoją, na ulubioną białą bluzkę twojej (za chwilę byłej) koleżanki! Ostatecznie korek się klinuje i postanawiasz przejść do kolejnego kroku.

W listach pytacie nas jak w ogóle wygląda ten korkociąg.
- Upierdalanie szyjki
Chcieliśmy znaleźć jakąś ładną nazwę dla tej metody, jednak ostatecznie postanowiliśmy pozostać wierni dziennikarskim ideałom rzetelności, a ponieważ społeczeństwo oficjalnie korzysta z nazwy “upierdolmy szyjkę”, to i my tego się trzymamy. Generalnie najlepszym wariantem do upierdalania szyjki jest jakaś poręcz (choć walenie w balkon może przynieść niepożądany efekt, odradzamy też zlew i wannę). Trzeba uderzyć energicznie, ale z uczuciem. Dokładnie tak, by odłamki butelki walały się po całym mieszkaniu, wbiły się w stopy przynajmniej trójce osób (albo jakiemuś pechowcowi trzy razy), a następnie by wina w ogóle nie dało się pić, bo pływają w nim odłamki.
Odradzamy picie wina z odłamkami. Czytaliśmy kiedyś książkę o chłopcu, któremu w ten sposób posmakowało szkło i zaczął masowo wpierdalać szklanki i kineskopy telewizorów.
- Skuteczna siła perswazji
Liczymy spokojnie od jednego do dziesięciu, zupełnie jak Kaszpirowski czy raczej jego lepsza wersja z reklamy Netii. Około dziesiątki najprawdopodobniej nic się nie wydarzy, jednak poczujesz się lekki, szczęśliwy i zrelaksowany.
- Kombinerki?
W sieci znaleźliśmy poradnik otwierania wina przy pomocy kombinerek, z jednej strony brzmi wiarygodnie, z drugiej jednak autorem jest “geek, linuksiarz i kdeowiec” (cokolwiek to ostatnie znaczy, pewnie chodzi o to, że musiał konfigurować swój system pół roku zanim zaczął z niego korzystać). Ciekawe, co na ten temat powiedziałby nasz młody UPR-owiec, którego nie chwaląc się STWORZYLIŚMY. A na swojego bloga dostał tyle wejść, że jak tylko to zobaczył, zaczął raczyć nas systemem jeden dzień – jedna notka. Szkoda tylko, że usunął swoje foto. Jeszcze ktoś zacznie go brać na poważnie.

Naszym zdaniem to manipulacja, że wino ukazuje się zawsze w towarzystwie pięknych kobiet, a inne alkohole, no cóż...
Katecheza: Wino jest dobre, ale za dużo z nim pierdolenia. No i do wina raczej nie można pić Cherry Coke, a to przecież niepowetowana strata.
Jak pić wódkę
Dnia 31.01.2009 w Ciućkowie Dużym odbył się XVI już Ciućkowski Festiwal Wódki. Zespół JakŻyć nie mógł przegapić takiej okazji i w związku z tym wydarzeniem wysłaliśmy na miejsce naszego specjalnego korespondenta.
Kazik (właściwie Abraham Vodkmann) – Historyk wódki, wybitny jurysta. Od 18 lat związany z Warszawskim Kołem Picia Wódki, od 15 lat czynny działacz Związku Na Rzecz Zniesienia Akcyzy. Prywatnie ojciec dwójki cudownych dzieci, właściciel położonej na Małopolsce winnicy, kolekcjoner kapsli po piwie i jeden z ojców dyrektorów JakŻyć Media S.A.
Na samym wstępie JakŻyć chciałoby obalić nasz kompleks narodowy związany z alkoholizmem. Statystyki dowodzą (i tutaj mówimy całkiem poważnie), że Polska jest jednym z ostatnich krajów UE pod względem ilości spożywanego alkoholu. A skoro informacje są tak radosne – uczcijmy je butelką czystej. Francuzi mają wino, Niemcy piwo, Szkoci whisky, a my, Polacy – mamy wódkę. I właśnie dla Was, nasi drodzy przyjaciele z zagranicy, przygotowaliśmy kolejną katechezę. Musicie bowiem wiedzieć jak robić to, czego każdy porządny Polak uczy się już na pierwszej komunii. Jak pić wódkę!

Niestety JakŻyć nie dociera jeszcze do wszystkich Polaków. Takie są skutki słabo rozwiniętej sieci komputeryzacji Polski.
Analizując grupę przypadkowo wybranych osób w wieku 10-15 lat doszliśmy do wniosku, że historia cyklicznie się powtarza. Pierwszy kontakt z alkoholem rozpoczyna się w wieku 15 lat i wiąże się z chęcią zaimponowania bliskim, przeważnie kolegom, choć patologie Dolnego Śląska przeraziły nawet ekipę Jak Żyć. Niestety młodym na początku brakuje mentorów i autorytetów (dlatego spieszymy z pomocą), w związku z czym mogą nabawić się licznych nieprawidłowych nawyków. Podczas jednego ze swoich sympozjów udzielonych na Uniwersytecie Lwowskim, Kazik reprezentując JakŻyć wysunął odważną tezę, iż prawdziwe doświadczenia alkoholowe rozpoczynają się wraz z momentem pójścia na studia. Teza ta znalazła poparcie pośród zgromadzonych tłumnie na sali studentów.
Aby odnaleźć się w studenckim świecie trzeba umieć dobrze walić gorzałę. Abstynenci nie są mile widziani.
- mówił Kazik, a ukraińscy studenci mimo bariery językowej głośno wyrażali poparcie -
No chyba, że przez chorobę się nie pije… Ale co to za facet, który powie: „Nie, dzięki, nie piję z przekonania…”. Zadajmy więc pytanie o jakie kurwa przekonania delikwentowi chodzi? Mama mu zakazała? Z całym szacunkiem dla takich jednostek, ale w światku gdzie jedna impreza goni kolejną, nie spotyka się to z wyrazami uznania.”
Co najciekawsze, słowa Kazika spotkały się z tak dużym entuzjazmem, że kilka miesięcy później ów zabieg marketingowy chciał powtórzyć były już Prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski. Niestety ze względu na spowodowany tajemniczą filipińską chorobą wirus, Kwaśniewski nie odniósł podobnego sukcesu, jak wysłannik JakŻyć.
Szkoła Picia ((c) JakŻyć 2009)
Zaprawa – jest jedną z najważniejszych części picia. Jemy dużo i tłusto. Nie bez przesady, ale tak żeby zaspokoić pierwszy głód. Warto też pamiętać, by nie przesadzić, bo efekt okaże się odwrotny do zamierzonego. Moglibyśmy Wam całość wytłumaczyć naukowo, ale ponieważ mamy duży autorytet – darujemy sobie.

Fani często przysyłają nam prezenty. Dziękujemy! W zeszłym tygodniu dziewięcioletnia Zuzia z Konina przysłała nam nasze figurki zrobione z kasztanów. W tym tygodniu Ewelinka (22 lata, dobrze się prowadzi) przysłała nam figurki ekipy JakŻyć w kształcie pełnych kielonków. Od lewej - Kazik, Kuba, Ewelinka.
Po posiłku musimy oszacować ile w danym dniu damy radę wypić. Nie trzeba szczególnie długo zastanawiać się nad tą kwestią, bo i tak najpewniej się pomylicie i wypijecie za dużo (bywa). Najważniejsze jest jednak przygotowanie mentalne. Bez tego ani rusz.
Punk trzeci to aspekt opatentowany przez JakŻyć i choć wiele naszych fanek postrzega go jako jakiś specyficzny element gry wstępnej, tak naprawdę ma to spory wpływ na metabolizm. Otóż w trakcie picia rozpinamy paski u spodni. Po raz kolejny moglibyśmy naukowo to tłumaczyć, ale bierzemy pod uwagę autorytarny charakter tego bloga, itp., itd. W tym miejscu warto powołać się na fragment naszego lwowskiego sukcesu:
Dlaczego tak dużo osób wymiotuje? Mają zaciśnięte paski po cyce, najedzą się jak dzikie świnie, a potem przypał murowany. Polecam także technikę “na stojaka”. Czyli rozpinamy pasek i do każdego kielona, bądź grzdyla, wstajemy.
Jedni piją z naparstków, inni z kielonków (to my!), jeszcze inni ze szklanek (to my!), a ludzie z żelaza (to my!) piją z gwinta. Przy piciu z tego ostatniego trzeba zachować szczególną ostrożność, bowiem zbyt szybkie przyswojenie zbyt dużej ilości alkoholu na raz kończy się tragicznie. Lepiej rozłożyć to nawet na trzy szybko wypite kielonki.
Nie przegryzaj. To jakaś bzdura, którą Artur wypowiedział do Bartka w 543 odcinku naszego ulubionego serialu, czyli “Pierwszej Miłości”. Spójrzcie sobie jak ten człowiek wygląda zanim posłuchacie jego porad. W piciu wódki ważne jest także odpowiednie towarzystwo. Muszą to być prawdziwi ludzie renesansu, którzy są w stanie pobełkotać na każdy temat, a ich nastrój jest zmienny niczym nastrój kobiety.
Dobra popita to tajemnica sukcesu. W zależności od możliwości finansowych nadaje się do tego wszystko, choć zagotowana woda z kranu, a także ciepła herbata nie spełniają tej funkcji najlepiej. Jako rzetelni autorzy bloga, którzy czują się odpowiedzialni za Wasz los przetestowaliśmy blisko stop napojów i poza wyżej wspomnianymi reszta (wliczając karotkę) uzyskała średnią powyżej 3.0. Przypominamy jedynie, że z wódką nie należy pić Cherry Coke. Nie chodzi tu o walory smakowe, ale o uniknięcie świętokradztwa.

Wielokrotnie w listach prosicie byśmy publikowali autorskie ilustracje. Postaraliśmy się wyjść na przeciw Waszym oczekiwaniom.
Jak pić gdy nie chcemy pić, a odmówić nie wypada? JakŻyć nie zna pojęcia “nie chcemy pić”, jednak lata obserwacji nauczyły nas kilku wniosków. Po pierwsze (primo) – wódka wsiąka w dywan. Po drugie (primo) – wódka miesza się z popitą. Po trzecie (primo ultimo) – przy trzecim kielonku wszyscy chcą już pić. Istotną kwestią jest także technika picia. JakŻyć preferuje metodę “wszystko na raz”, picie wódki łyczkami jest niemęskie, ale przede wszystkim szkodzi zdrowiu (ok, tym razem nie wiemy w jaki sposób, ale zaufajcie autorytetowi JakŻyć).
Elementarnym składnikiem każdego kieliszka jest odpowiednio wymówiony toast. W zależności od sytuacji – często może być związany z okazją (zdrowie pary młodej, zdrowie jubilata, zdrowie solenizanta), choć czasem bywają też bardziej fantazyjne (“pod te dupy”, “pod tą sesję”). Reguła jest taka, że pierwsze pięć toastów jest dość wyraźne i sensowne, następne pięć nadal brzmią dość wyraźnie, zaś po dziesiątym toastem jest wszystko, co fonetycznie przypomina frazy “Dajwhq ajsdhjsqs whdfahuw asjdah!”, “Pospadso kqjlwekjq xzczxci pqwopeq mdamkadmk!!!”, “hjkasdjahjhsqwjjqwh cjzociozioc oqwdkqwkw!” czy “AJIdoaoqw jkjdakjk iqiewui pczxop”.
To w zasadzie wszystko, co chcieliśmy Wam powiedzieć o piciu wódki. Znamy jeszcze wiele tajników tej trudnej sztuki, ale zabierzemy je ze sobą do grobu. Podobnie – darowaliśmy sobie pisanie o oczywistych oczywistościach. Zaś naszym najwierniejszym fanom mianem refleksyjnego podsumowania dedykujemy też piosenkę o życiu piciu:
(w tym miejscu miało być “Niepokonani” Perfectu, ale dla jednego motta “trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym” nie będziemy psuć nastroju, niech się więc dzieje wola nieba!)
Katecheza #6: Przeliczaj na promile, a nie litry, wówczas nie będziesz miał sobie równych.






















